Mikkeler Black – Mocarz przed duże M

Na tę butelkę czaiłem się od czasu, gdy zacząłem pić rzemieślnicze piwa. Tajemniczość wzmaga już choćby etykieta, która dopiero po zeskanowaniu Google Translatorem pokazuje – cóż za niespodzianka – Black. Kontretykieta wyjątkowo uboga, a na dodatek po duńsku. Jedno co rzuca się w oczy po dokładniejszym przyjrzeniu, to ABV, czyli Alcohol By Volume. Oczywiście wszyscy, którzy widzieli u mnie Blacka, stwierdzili, że jak prawie 18 procent, to będzie walić wódą, chrzczone spirytusem, generalnie – „pełen komplet” mitów piwnych.

Anyway, piwko doczekało się swojej chwili – urlop na działce bez dzieci 🙂 – więc po dwóch miesiącach je otworzyłem. RIS to specyficzne piwo, trzeba je lubić i w sumie nie zdziwiłem się, że moja żona wzięła odrobinę owej ambrozji do ust po czym nie kryjąc obrzydzenia, wypluła na trawę. Ja się tak nie spieszyłem – wychodzę z założenia, że do picia piwa, szczególnie TAKIEGO piwa, używamy zmysłu powonienia, a dopiero potem smaku.

Ten pierwszy najpierw oczywiście wyczuł potężną czekoladę, przez którą najpierw nieśmiało, a potem całkiem odważnie przebiły się wiśnie w czekoladzie i to one potem dominowały nad nosem. Smak? Cóż, ono naprawdę lało się jak zużyty olej silnikowy, możecie więc wyobrazić jak gęste było w gardle. Tu już niestety – ku mojemu żalowi – zabrakło wiśni, dominowały czekolada z wyraźną nutą kawy. Nad tym wszystkim niestety przejęła kontrolę wytrawność, zakładam (nie jestem sensorykiem, ale to już chyba mówiłem?), że to wina „dość dużej” zawartości alkoholu. Co ciekawe, o ile czuć go w goryczce o tyle w smaku, czy zapachu, zaledwie delikatnie.

Black to bez cienia wątpliwości Mocarz przez duże M. Drogie, to fakt – ale jeśli lubicie mocne, ekstraktywne, ciemne piwa i nie przeszkadza Wam mocna goryczka, warto wypić je przynajmniej raz. I przy okazji mam radę – pijcie je albo jako jedyne, albo wtedy, gdy jeszcze nie macie „w czubie”. W innym przypadku bowiem szybko zwali Was z nóg i rano nie będziecie pamiętać jak smakowało. A uwierzcie – byłoby cholernie szkoda.

black