Cechowe IPA – kurde, to się daje pić!

„Wyczaiłem super piwo! Kup Cechowe IPA, ekstra jest!”. W zasadzie nie zszokowałby mnie taki sms, gdyby nie fakt, że kolega, który mi go wysłał, jest piwowarem domowym i uwarzył jednego z najbardziej zajebistych RISów, jakie piłem! Well… W Wiśle, gdzie akurat byłem, słupek rtęci pokazywał ok. 30 st. C, a w Warszawie było ponoć jeszcze cieplej. Na mózg chłopu padło? Ale niech tam – 2,49 (!) nie pieniądz, tym bardziej, że akurat wtedy byłem w Biedronce 🙂

Otworzyłem z pewną taką nieśmiałością – wiecie, beer geek i piwo z Biedry? Wiocha, nie? IPA powinna walić w ryj cytrusami, a ta, no cóż. Jeśli Focal Banger wali w mordę jak Wałujew, to Cechowe porównałbym do mojego młodszego synka, budzącego mnie rano głaskaniem po policzku 🙂 No ale fakt, że coś tam było – w przeciwieństwie do piw, na reklamę których wydawane są miliony złotych. Nalałem ostrożnie, usiłując uzyskać pianę – tu akurat się nie udało. Dobra, pijemy.

Kurde. Czuć owoce! Nie ma ich wiele, ale kupiłem piwo, które nie tylko ma smak, ale na dodatek nie jest to smak, który powoduje, że natychmiast biegnę wypluć je do zlewu. Oczywiście nie mowy o wpadaniu w zachwyty, ale bez większego stresu udało mi się to piwo wypić, i nawet poczuć odrobinę goryczki. Zastanawiam się, czy to byłoby wystarczająco dużo, by wychowanych na lagerach przyprawić o wykrzywienie twarzy i krzyk „tfuuu, jakie gorzkie!” 🙂 Zastanawiam się, czy to na pewno IPA – biorąc pod uwagę informacje na kontretykiecie, że jest „inspirowane stylem”, myślę, że jednak to piwo dolnej fermentacji 🙂

Czy kupię znowu? Nie, ale to głównie dlatego, że w Polsce miesięcznie premierę ma kilkadziesiąt piw i szkoda tracić czasu na picie tego samego dwa razy. Na pewno jednak nie odradzę, jeśli ktoś mnie spyta, a to już sporo.

Cechowe IPA - metryczka