Bose Soundlink Mini II – Kieszonkowe kino domowe

Pamiętam, jak dawno temu marzyłem o kinie domowym. Cztery wielkie głośniki w rogach, subwoofer, dzięki któremu podczas jazdy Terminatora na motorze zatrzęsie się podłoga (że o koncercie Metalliki już nie wspomnę). Kosmos, nowoczesność w domu i w zagrodzie, tylko cholera na 12 metrach kwadratowych ni cholery nie szłoby tego zmieścić. Kurde, kino domowe to dla mnie zawsze było wielkie pudło z mnóstwem kolumn – do momentu aż w moje ręce nie trafił poprzednik opisywanego dziś głośnika. Soundlink Mini II to zdecydowanie ewolucja, dzięki której – jakkolwiek górnolotnie by to nie zabrzmiało – znakomite stało się jeszcze lepsze.

Ten niepozorny głośniczek bez problemu da się schować do plecaka. Będzie nieco ciężej – w końcu niemal dkg, z jednej strony „tylko” (w końcu mowa o urządzeniu przenośnym), z drugiej trochę też „aż”, bo skoro przenośne, to zanim je uruchomimy, trzeba je przenieść na własnych plecach. Uruchomienie Soundlinka Mini II poprawi nam jednak humor…

Podczas testów obie wersje „Miniaka” większość czasu spędzały pod telewizorem, podłączone… kablem. Wiem, to nieco bez sensu – trochę tak, jakby kupić aston martina db9 po to, by jeździć nim po Warszawie 50 km/h. Ale kurczę – nie jestem audiofilem, moja żona też nie – ale naprawdę dzięki temu małemu pudełeczku, szczególnie przy oglądaniu filmu z dźwiękiem w jakości AC3, mieliśmy wrażenie, że siedzimy w sali kinowej! Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest zapewne fakt, że Soundlink Mini II generuje dźwięk przez membrany z obu stron, a gumowa podkłada amortyzuje mogące wpłynąć na jakość drgania. Efekt jest pozytywnie porażający – pamiętam, gdy za moich młodych lat marzeniem nastolatka był sprzęt Technicsa. Cóż, on w formie wielkiej, profesjonalnej wieży, nie miał podejścia do tego – nomen omen – mini urządzenia. Dodajmy do tego jeszcze – czy raczej przede wszystkim – fakt, że tę „wieżę” możemy schować do plecaka, by potem nagłośnić nią imprezę na sporej działce, albo domówkę w sporym mieszkaniu, a w godzinach pracy użyć go w robocie do przeprowadzenia telekonferencji. W każdym przypadku otrzymamy rewelacyjnej jakości dźwięk, pod warunkiem, że nie odsuniemy się dalej niż 5 (w pomieszczeniu) i nawet ok. 20 metrów na otwartej przestrzeni. Bateria mnie starczała nawet na więcej, niż wskazywane przez producenta 10 godzin. Urządzenie zapamięta maksymalnie 8 sparowanych urządzeń Bluetooth, a potrafi podłączyć się do dwóch naraz (i np. przełączyć się z tabletu na którym oglądasz film, gdy dzwoni sparowany z nim telefon, by odebrać rozmowę).

Drogo? Zgoda, drogo. Ale jestem sobie w stanie bez trudy wyobrazić ludzi, którzy wydadzą niemal 900 złotych na ten głośnik. Ta jakość jest tego warta.

miniak