Brother MFC-J200 – Biuro w domu

Zastanawiałem się, czy w ogóle chcę testować drukarkę – generalnie skłaniam się ku gadżetom kieszonkowym/mobilnym, ale w sumie… czemu nie? Biorąc pod uwagę, jakie drukarki można spotkać na korytarzach w korporacjach to w sumie tę faktycznie można nazwać wersją mini.

Traf chciał, że drukarkę odebrała żona, która powitała mnie słowami: „Po co nam faks?”. Faktycznie Brother MFC-J200 od pierwszego spojrzenia właśnie tak wygląda – myślę, że to w dużej części kwestia sporego przedniego panelu z klawiaturą i kabelka telefonicznego w pudełku. Wystarczy jednak przyjrzeć się ikonom – że o instrukcji nie wspomnę – by dojrzeć, że do sprzętu wcale nie trzeba podpinać telefonu, by mieć z niego pełną satysfkację.

Widziałem ostatnio reklamę bodajże kuchenki, którą można wyłączyć ze smartfona. Okazuje się, że MFC-J200 ma z nią co nieco wspólnego – do jej obsługi wystarczy w zasadzie tylko smartfon. Oba urządzenia łączą się, korzystając z tej samej sieci WiFi (choć wpisywanie długiego hasła na klawiaturze drukarki bywa nieco męczące), na telefonie instalujemy aplikację i to wszystko. Od tego momentu udostępniając dokument aplikacji „Brother iPrint&Scan” możemy drukować, a z poziomu aplikacji obsługiwać skaner. Z kopiarką akurat nie ma problem – wkładamy kartkę i wciskamy guzik.

Co więcej można powiedzieć o drukarce? No może jeszcze to, że na kolorowe tusze są oddzielne pojemniki, dzięki czemu nie trzeba wyrzucać pół-pełnego kartridża (jeśli w naszych wydrukach jest np. dużo czerwonego), a i domowy budżet nieco mniej cierpi na wymianach.

Czy jest się czego czepiać? Jest. Cholernie wolno drukuje. Biorąc jednak pod uwagę, że mówimy o wielofunkcyjnym kombajnie za naprawdę niską cenę, akurat ten mankament da się przeżyć. Jak kiedyś wyrosnę na dużego, znanego blogera i będę pracował z domu to sobie coś takiego kupię 🙂

MFCJ200