Najlepszy telefon to taki, który nam odpowiada

iOS_Andek_NinjaZastanawiam się, kiedy powstały pojęcia fanboja i hejtera. Mam wrażenie, że całkiem niedawno – może to kwestia kilku ostatnich lat. Kurczę, jak to jest, że technologie, które mają nieść nam pomoc, relaks, czy radość, wywołują też tak skrajne emocje. Czy naprawdę nie mamy innych zmartwień?

Kiedyś, gdy z telefonów po prostu się dzwoniło – a nawet za czasów Nokiowego Symbiana S60 – nie było tego problemu. „Jaki masz telefon? O fajny, ale mój ma też to i to”. Gorzej zrobiło się, gdy na mobilny firmament wspięły się Google ze swoim Androidem, a niedługo potem – Apple. Czy duopol zawsze musi generować skrajne uczucia? Cholera, o ile w kwestii polityki mogę sprawę olać i w najgorszym przypadku iść na wybory, by oddać nieważny głos, z telefonem tak się nie da! Kurczę, jestem mobilnym geekiem uzależnionym od bycia w sieci, nie wrócę do – skądinąd świetnej – Nokii E51!

Zastanawiam się, czy odwieczne (jakby się mogło wydawać) walki fanów „fApple” i „Androsyfu” miały by miejsce, gdyby nie charakterystyczny przekaz marketingowy firmy z Cupertino. Orgazmy werbalne nad „wynalezieniem” czegoś, co już dawno na rynku jest, prezentacje przepełnione „emejzingiem”, pozycjonowanie osób korzystającyh ze swoich urządzeń jako tych, którzy powinni wznosić oczy ku niebu, bo właśnie doświadczyli pocałunku Boga z ogryzkiem w środku. Zamienienie grupy użytkowników w grupę Wyznawców to swoją drogą świetne osiągnięcie, szkoda tylko, że w tak wielu przypadkach idzie za tym gigantyczny wzrost ego.

Marketing z Cupertino mnie nie przekonuje. Korzystałem z iPhone’ów i choć nie wywołują we mnie poczucia boskości, to po pierwszym kontakcie z iPhonem 5 przestałem się z nich śmiać. To urządzenia niesamowicie dopracowane, co do najmniejszego piksela i milimetra, choć do momentu premiery „szóstek” dla mnie jednak o dużo za małe. Pewnie gdybym na co dzień korzystał z ekosystemu Apple, nie wyobrażałbym sobie życia bez innego telefonu. Z pełną świadomością jego braków i odtwórczości. Dlatego słowna i mentalna masturbacja emejzingiem, że o potyczkach werbalnych nie wspomnę, nigdy nie przestanie mnie bawić.

Ludzie, dorośnijcie. To tylko telefony.