Wyjątkowi i dopieszczani

WFP_logoPiwna rewolucja ma sens! Nie to, żebym kiedykolwiek w to powątpiewał, ale wczorajsza wizyta wespół ze Szwagrem na stadionie Legii po raz kolejny potwierdziła to w moich oczach. Ależ ja bym chciał, żeby na takiej imprezie pojawili się ludzie z marketingu koncernów (najlepiej przebrani w czarne prochowce, w ciemnych okularach i nasuniętych na oczy kapeluszach) i porozmawiali z – myślę, że to estymacja bez ryzyka – kilkunastoma jeśli nie ponad dwudziestoma tysiącami ludzi, którzy w czwartek, piątek i sobotę odwiedzili Warszawski Festiwal Piwa.

To był drugi festiwal w moim krótkim życiu jako beer geeka (pierwszym była wiosenna edycja WFP). To było coś pięknego – wreszcie mogłem się przekonać, że nie jestem jakimś wyjątkiem i zboczeńcem, zaglądającym za winkiel na zadupiu w poszukiwaniu sklepu z tym czymś dziwnym, czego „większość” nie nazwie nawet piwem. W strefie VIP na Legii nie widziałem alkoholików, nie widziałem kolesi zamroczonych alkoholem, zataczających się, rzygających na glebę, czy walących innych po ryjach (tak – opisałem właśnie 3/4 festynów na których leją się hektolitry korpolagerów). Widziałem ludzi kulturalnych, w wieku od lat 18 do pewnie 60-kilku, przychodzących w grupie znajomych, samemu, nawet kilka matek z dziećmi w wózkach było! Wszyscy się do siebie uśmiechali, często wtykając nosy do pokali nieznajomych i słysząc w rewanżu: „Świetne piwo, spróbuj!”. Oczywiście beer geeków jak z obrazka nie zabrakło, tych z obowiązkowymi brodami, wymyślnym szkłem i polemizujących ze sobą na temat jakości Citry, czy Equinoxa z bardziej nasłonecznionego zbocza w Kalifornii ;), ale gros ludzi przyszło na Legię dla SMAKU. Dla niesamowitej feerii zapachów i smaków – nie ma drugiego takiego alkoholu, gdzie na dobrą sprawę wielbicieli każdego smaku jest w stanie znaleźć coś dla siebie, nawet soli, mięty, ostryg, czy kwaśnych owoców.

Double Death Hops and Taxes

Miszczunio dnia – Michaił Jakson z Hopium

Ciekaw jestem co by pomyśleli tajni wysłannicy koncernów, pojawiając się w ostatnich dniach na tej naprawdę świetnie zorganizowanej imprezie. I niestety obawiam się, że… nic. Nawet jeśli na WFP przyszło 20 tysięcy miłośników dobrego piwa to wciąż pozostajemy niewidoczną kroplą w morzu konsumentów Żywca, Okocimia, czy Warki. I dlatego ciągle będziemy się rajcować tą naszą piwną rewolucją, pewnie nawet każdy z nas przyciągnie do niej paru swoich znajomych, ale kraft wciąż pozostanie kraftem. Nie przestaniemy mówić o rzemiośle i wciąż będziemy mogli określać się elitą w gronie wielbicieli tych samych psich szczyn, które różnią się tylko nazwą pod którą są wypuszczane na rynek. Dla koncernów wciąż pozostaniemy ułamkami na dole tabeli w Excelu.

I wiecie co? Absolutnie mi to nie przeszkadza. Bo przynajmniej nie muszę się obawiać, że moje ulubione browary, wiedząc, że trafia do nich klientela, której wystarczy wypić coś innego niż korpo-lager, nie będą się już tak bardzo starać. Lubię być dopieszczony, skoro wrzucam tyle kasy w moje hobby, chcę mieć poczucie, że dobrze ją wydałem.

Amen.

Ale, ale, może bym jeszcze wspomniał na co ją wydałem? No dobra, może nie wszędzie wydałem – parę razy poprzestałem na samplach.

browarpiwostylplusyminusyocena (1-10)
Piwne PodziemieDouble Hops, Death and TaxesSpanish Cedar Aged Imperial Black IPANie do końca pamiętam, ale hiszpański cedr dołożył się i do zapachu i do smakuW zasadzie brak.7
KraftwerkDżinEarl Grey/Hibiscus IPAWyraźny zapach herbatyZbyt wodniste, dziwny posmak3
PodgórzBurgundowy ŁowcaEnglish Barley WineFajny słodowy zapach, no i... no i smak, ja lubię Barley Wine 🙂Zbyt lepki, melasowy wręcz.5
HopiumMichail JaksonWhite Russian Imperial Pale AleGorzka czekolada, kawa i kakao! W BIAŁYM piwie!Kurde... no nie było chyba.10
KingpinKingpinTurbo Geezer Bourbon Barrel AgedBA StoutBeczkowość, multum zapachów, owoce i wanilia głównieZbyt mocno alkoholowe, szkoda, że nie wygrałem butelki, bo za rok będzie rewelacyjne8,5
SetkaKapitan DrakeMojito GoseNajwiększe zaskoczenie WFP, wyraźne słone, ale przełamane limonką, dzięki czemu zrobiło się bardzo rześkie i pijalneMętne na sposób bagienny8
BirbantRIS Bourbon Barrel AgedBA RISSmak i zapach beczkiNajgorszy z trzech BA RISów od Birbanta. Butelkę dajcie! Leżakować chcę.6
OlimpCharon Raspberry Wild Barrel AgedBA Sour AleJedyny - dobrze, że wziąłem tylko sampla.Za kwaśne, na dodatek dziwny posmak.2
Pracownia PiwaMr Hard Red Wine Barrel AgedBA Barley WineKosmos. Wąchając miałem wrażenie, że to czerwone wino, bardzo przesiąknął beczką, miałem wrażenie, że ujęło mu to nieco z pełni, ale bez straty dla smaku.Ból BA, które do tej pory piłem - nie do końca ułożony alkohol.9
Widawa&KopyraVespaBelgian IPANo jak Kopyr robi to musi być goryczka! Fajne przyprawy.Jakoś nie do końca pasuje mi tak wysoka goryczka w bądź co bądź Belgu.7
WidawaWściekły BorsukWędzony porterAleż rewelacyjna wędzonka! Kosmos! I w zapachu, bez przerwy.To było moje ostatnie piwo na festiwalu - może gdyby było pierwsze to wyczułbym porterowość, a tak mam wrażenie, że wszystko przykryła wędzonka.8

Turbo Geezer Bourbon BA

Polowałem na Samca Alfa i Jubileuszowy Porter 55 z Gościszewa – niestety, oba „wyszły” zanim dopadłem do kranu. Udało mi się złapać Mr Harda leżakowanego w beczce po czerwonym winie i choć faktycznie okazał się ka-pi-tal-ny, to nie on okazał się „królem polowania”. Wygrał dość niespodziewanie – zarówno w oczach moich jak i Szwagra – Michaił Jakson z Hopium. Byłem w szoku – biorę ładne, jasne piwo, podpisane jako jakaś tam IPA, wącham, spoglądam zaskoczony na szwagra, piję… Kurde, zmysły mnie nie mylą! Czekolada, kakao i kawa! Słyszałem o tym, że jak się pije dobrą Black IPA z zamkniętymi oczami to mamy pewność, że pijemy jasne piwo, ale żeby jasne przypominało ciemne? Duże WOW.

Dorwałem też leżakowany w burbonie mój ulubiony trunek z wiosennej edycji WFP, Turbo Geezera. Beczka dodała mu mnóstwo, przede wszystkim czerwone owoce i wanilię w zapachu, mega wzbogaciła smak, ale sprawiła też, że okazał się zbyt alkoholowy. Może gdybym bardziej na trzeźwo wziął się za konkurs Kingpina to wygrałbym butelkę, a ta od razu poleciałaby na rok do lochu. Za rok to będzie ge-nial-ne piwo. Szkoda 🙁

No i ostatni pozytywny szok to Kapitan Drake z Browaru Setka. Do słonych piw podchodzę z uczuciami mieszanymi, zazwyczaj kończę na samplach, ale tu podjąłem ryzyko. Warto było – fajna kontra kwasku do soli i okazało się, że nawet gose może być smaczne!

Teraz czekam na info o kolejnej wiosennej edycji WFP. W końcu trzeba pod coś ustawiać kalendarz, bo nie może mnie tam zabraknąć!

PS: A foodtrucki też lubią kraftowe piwo. Pozdrawiam ekipę Bobby Burgera, gdybym mógł to Waszego burgera na wyjściu pożarłbym całego na raz.

Legia_WFP

Stadion Legii to wyjątkowe miejsce dla beer geeków