Amarcord AMA Mora – Niby porter, ale jakichś… takichś… dziwny

Jeden ze stołecznych Leclerców, na Żoliborzu, to ostoja szczęścia dla wielbicieli kraftowego piwa. Jak przystało na geeka-wciąż-neofitę, dobrych piw szukam wszędzie, gdzie się da, włącznie z – o święta naiwności, jak mawiał Kłapouchy – marketami. Coraz częściej zdarza się, że nawet w tych największych da się znaleźć co nieco, ale nigdzie nie jest tak, jak w żoliborskim Leclercu, gdzie to kraftu jest znacznie większy wybór, niż koncerniaków! Serio – cztery regały, często pełne pysznych piw, i to nie byle czego, bo zdarzały się tam też Imperator Bałtycki (wtedy, gdy w reszcie Warszawy można go było ze świecą szukać), czy Hades z Olimpu! Podział jest prosty – dwa regały polskiego kraftu i dwa piw zagranicznych. Właśnie na ten ostatni zajrzałem bodaj ze dwa tygodnie temu i wypatrzyłem bohatera dzisiejszego wpisu.

Lubię portery. Kiedyś, gówniarzem będąc, szanowałem tylko jasne pełne ;), ale do mocnych ciemnych piw widać też trzeba dorosnąć (choćby po to, by wiedzieć, że nie smakują – na szczęście ja nie mam tego problemu). AMA Mora skusiła mnie specyficzną, przypominającą nieco amforę butelką, cukrem trzcinowym w składzie i jednym z komentarzy na Untappd, o ile pamiętam to było coś w stylu: „Kawa, czekolada, orgazm”. W zapachu orgazm akurat ciężko poczuć, ale kawy akurat nie zabrakło. Takiej świeżo mielonej, wręcz czegoś na pograniczu kawy i granulowanego kakao.  W smaku doszło jeszcze dziwne jak dla mnie w tym stylu nagazowanie. I to nie takie standardowe, a raczej coś w stylu młodego, „pracującego” jeszcze białego wina. Nie takie bezpośrednio walące CO2 po którym od razu się beka, a raczej takie delikatne buzowanie w tle. Nie powiem, że nieprzyjemne, ale po prostu jakieś takie nieporterowe. Nie przyznają się też do BLG, ale można założyć, że przy 9% ABV powinno być pewnie ze 20-22, a tymczasem piwo wydaje się jakieś takie lekkie, niewystarczająco pełne. I przez to cholernie zdradliwe, bo czułem się, jakbym pił robust portera, a jednak te 9 procent za winklem się podstępnie czaiło.

Nie zrozumcie mnie źle, to jest smaczny porter, bez wad i uwag. Ale jeśli tak jak ja jesteście przyzwyczajeni do klasycznych porterów bałtyckich – nie spodziewajcie się cudów. Beergasmu nie będzie. A za 11 PLN bym się go spodziewał.

Ama_Mora