Wyssane z palca – krótki test czytników odcisków

odciskpalcaCzas, czas… zawsze go za mało, zawsze wszystko chcielibyśmy robić szybciej. Ile razy dziennie odblokowujemy smartfona? Myślę, że spokojnie 150-200, co oznacza, że oszczędzając półtorej sekundy za każdym razem, w perspektywie dnia przekłada się to na prawie 500 sekund, czyli ponad 8 minut! Niby nic, ale ileż ciekawych rzeczy można przez ten czas zrobić!

Oczywiście trochę przesadzam, tym niemniej zabezpieczenia urządzenia odciskiem palca użytkownika to coraz bardziej popularna funkcjonalność w dzisiejszych smartfonów. Dlatego – trochę też z braku nowych gadżetów, nie ma sensu zanudzać Was starociami – dziś przyjrzę się jak działają czytniki w sześciu najpopularniejszych urządzeniach: iPhone’ach, Honorze 7, Samsungu S6, Samsungu S5 i – last but not least – Sony Xperia Z5. Oczywiście krótko – nie lubię się rozdrabniać, ma być zwięźle, a pytania dodatkowe zawsze możecie zadać w komentarzach, do czego serdecznie zapraszam.

Najpierw liczby, potem parę zdań podsumowania. Punktacja była prosta – w każdej kategorii zwycięzca dostawał (a przynajmniej miał, bo nie zawsze się udawało) 5 punktów, zdobywca drugiego miejsca – cztery, ostatniego zaś – niespodzianka! – jeden.

Model telefonuUmiejscowienie
czujnika
CzułośćDodatkowe
funkcje
Suma
Galaxy S53115
Galaxy S633410
Honor 755414
iPhone34310
Xperia Z54228

Zwycięzca rozniósł konkurencję w pył. Mawiają, że Chińczycy uwielbiają kopiować Apple, ale akurat w tym przypadku poszli wytyczoną przez siebie drogą i wyszło im to na dobre. Czułość obu czytników jest tak samo idealna, ale góra tylnej części obudowy to najbardziej naturalne pod względem anatomicznym miejsce na czytnik odcisków palców. Do tego stopnia, że niektórym zdarza się naciskać go przypadkiem – mnie akurat na szczęście udało się tego uniknąć, choć czytnik faktycznie jest bardzo czuły. Podoba mi się, że inżynierowie nie ograniczyli się jedynie do odblokowywania – dotykając sensora można uruchomić migawkę aparatu, czy wyciszyć budzik, a przesuwając po nim, zsunąć belkę z powiadomieniami. Brakuje mu możliwości zatwierdzania płatności, jak w przypadku iPhone’a (ale tam limitowanej tylko do Apple’owskiego rozwiązania) i Samsunga. Stąd w tej kategorii nikt nie dostał „5”, bo pod tym względem żadne rozwiązanie nie jest kompletne.

Na pewno na zauważenie zasługuje rewolucja (bo ewolucja to za mało) Galaxy między S5 i S6. Czytnik „piątki” to był koszmar, dorobiony na siłę, by nie zostać zbytnio w tyle za konkurencją. Przesuwanie palca? Serio? 5 albo 10 razy? Masakra z hardkorem. Wielkie brawa dla Sony za dołączenie do tego grona, debiut udał im się dużo lepiej, niż Koreańczykom. Krok od podium to w mojej opinii dowód na potencjał tego rozwiązania. Brakuje mu dopracowania mechanizmu odblokowania (irytuje mnie konieczność uprzedniego wciśnięcia przycisku, który dopiero w następnym kroku skanuje palec) i dodatkowych funkcji.

Jedno jest pewne – dla mnie możliwość odblokowania smartfona odciskiem palca to w dzisiejszych czasach bardzo istotne i potrzebne rozwiązanie. W czasach, gdy w kieszeni nosimy więcej wrażliwych danych, niż pod naszą nieobecność pozostaje w domu, kluczowe jest takie zabezpieczenie urządzenia, by móc dotrzeć do danych szybko i bezpiecznie.