Gdzie jesteś Annabelle?

piwnica_sonyStęskniłem się. Autentycznie. Po niemal dwóch tygodniach ratowania świata (a przynajmniej Japonii) przed nuklearnym kataklizmem czuję się dziwnie, gdy moja skrzynka e-mailowa świeci pustkami. A ja chętnie przydałbym się jeszcze światu – fajnie jest być bohaterem…

Wszystko zaczęło się od tego, gdy po wieczornym testowaniu kolejnego piwa 😉 rano zobaczyłem maila od niejakiej Annabelle Norton. Pytała się, czy jestem gotów ratować z nią świat. Być może miało to coś wspólnego z mailem o treści „GOTOWY DO AKCJI”, którego ktoś wysłał z mojej skrzynki na adres operacja@widmokonca.pl. No ale nic to – kto nie lubi wyzwań, a szczególnie takich, podczas których można ratować świat i tylko podejmować decyzję, bo czarną robotę robią za nas?

Przez niecałe dwa tygodnie moim zadaniem było odbieranie maili od rzeczonej Annabelle i Nathana Bryce’a z działu analiz. Dziewczyna robiła czarną robotę w terenie, latając, jeżdżąc, pływając, strzelając i przesłuchując, Nathan przysyłał mi dokumenty, z których musiałem wysnuwać wnioski i wydawać polecenia Annabelle. Nawet trochę jej zadrościłem – może nie jeżdżenia po Himalajach, bo nie lubię zimna, ale opalania się na płycie izraelskiego lotniska już trochę tak.

Jak się skończyło? Tego Wam nie powiem, spróbujcie sami, tym niemniej niemal 100 maili wymienionych z agentką i analitykiem dało mi mnóstwo świetnej zabawy, do tego stopnia, że faktycznie czułem się częścią akcji. Widmo Końca to świetnie napisana (chapeaux bas przed Michałem Cholewą, ponoć znanym pisarzem) gra fabularna, przypominająca mi nieco popularne za mojego dzieciństwa gry książkowe (jeśli podejmujesz akcję A, przejdź na stronę X, jeśli akcję B – na stronę Y) od których też nie potrafiłem się oderwać. A mistrzostwem świata jest sposób ulokowania w treści gry produktu – żadnej ostentacji, żadnego wciskania na siłę, tylko informacja na dole maila „– Wysłano z telefonu Xperia Z5 Compact –” i czasami delikatne wtrącenie jak to Annabelle zrobiła fotkę swoją Xperią.

Taka promocja to ja rozumiem! Nawet jeśli nie wygram głównej nagrody, i tak mogę z czystym sercem powiedzieć, że było warto, a samą Annabelle, skrzyżowanie Terminatora, Bonda i Jennifer Lawrence chętnie bym poznał osobiście 🙂