Acme Zoopa Q420 Cruiser – Lekki, zwinny, narowisty

Kurde, za moich dziecięcych czasów marzeniem była prawdziwa piłka do nogi, jak dostałem Smienę 8M to niemalże sikałem po gaciach z radości. O, albo rękawice bramkarskie do gry w piłę z kolegami. A teraz dzieciaki powariowały i drony chcą. O tempora, o mores?
No ale rzeczywistości nie zmienię. Drony będą zapewne rządzić w tym roku pod choinkami, więc trzeba się im przyjrzeć. I nie DJI’om, za które płaci się grube tysiące i w czasach kryzysu średnio nas na nie stać, ale właśnie klasy nieco wyższej od badziewnych rozpadających się po chwili zabawek. Czyli np. Acme Zoopa Q Cruiser 420.
Klucz w kwestii tego leciutkiego, ważącego zaledwie 100 gramów (!) drona to sterowanie przy użyciu dedykowanego pilota. Do tej pory testowałem drony sterowane ze smartfona i dopiero teraz byłem w stanie w pełni świadomie kontrolować to malutkie urządzenie. Co ciekawe, mimo deklarowanego zasięgu 80 metrów miałem wrażenie, że udawało mi się odlecieć nim nawet na kilkaset, a w górę leciałem nim też na pewno na ponad 100, do tego stopnia, iż miałem wrażenie, że przestaję go widzieć na tle chmur. Jeśli jednak pogoda robi się wietrzna, nie przesadzajcie z dalekimi i wysokimi lotami. Niby jakieś żyro tam jest, ale wciąż mówimy o latającym kilkadziesiąt metrów nad Wami obiekcie lżejszym od Waszego smartfona! Cudów nie zrobi, fizyki nie oszuka – miejcie to na uwadze. Znaczy się w sumie to trochę oszuka – da się nim latać w nocy, bo choć sam jest głównie czarny, na dole ma atrakcyjnie wyglądające błyszczące światła, więc widać go nawet w ciemnym lesie.
Oczywiście nasze sztuczki możemy też fotografować i nagrywać, to nawet w 720p. Cudów się nie spodziewajcie, mówimy o kamerze o objętości mniej więcej pudełka od zapałek, ale jak na niską cenę urządzonka jest świetnie. Nagrania zapisują się na karcie microSD do 8 GB, tak więc pełnometrażowego filmu „raczej” nie nagramy. Inna sprawa, że znacznie wcześniej zabraknie nam baterii, która wystarcza na 8 minut lotu. I radzę uważać, gdy pojemność ogniwa zmierza ku końcowi, bo wtedy dron robi się wyjątkowo narowisty, nie słucha pilota, leci w inną stronę i ląduje na drzewie, kilkanaście metrów nad naszymi głowami (ci, którzy obserwują ChcęTo na Facebooku, widzieli zdjęcie). I wtedy trzeba strzelać do niego z łuku. Takiego z przyssawkami. Może jakaś sprzedaż łączona? 🙂

DronZoopa