Abrams przebudził moc

Wiem, wiem – przez najbliższe lata będziemy mieć dość Gwiezdnych Wojen. Disney od nowa nauczy nas znaczenia pojęcia „agresywna promocja”, a postaci z Trylogii Sequeli będą na nas spoglądać nie tylko z billboardów, gazet i przyborów szkolnych, ale pewnie z opakowań jogurtów, serów i wędlin. Ale wiecie co – mam to dupie. Czekając na 18 grudnia czułem się jak dzieciak, czekający na Świętego Mikołaja. Bo wtedy, dzieciakiem właśnie będąc, obejrzałem po raz pierwszy Nową Nadzieję. Minęło 30 lat, musiałem być tego dnia w kinie, choć bałem się, czy JJ Abrams tego nie spieprzy.

Artus_i_BB8Nie spieprzył. Gdyby się dobrze przyjrzeć, można by pewnie się do czegoś przyczepić, ale nie będę tego robił. 10/10 i serduszko na Filmwebie w pełni zasłużone. Dynamika, nowe, ciekawe i atrakcyjne (Daaaaisyyy!) postaci, wielki powrót starych gwiazd (choć Hamilla mogłoby być więcej, ale co się odwlecze) – włącznie z Chewbaccą, którego czas się nie ima! – zero rozlazłości i miałkich postaci (Jar Jar Binks był uroczy, ale dla moich synów, nie dla Gwiezdnowojennych hardkorów!). Zabrakło mi może nieco polityki, walk umysłów, a nie tylko świetlnych mieczy, ale z drugiej strony, akurat polityka to nie jest coś, czego by mi brakowało w naszym dzisiejszym świecie. Abrams w udany sposób pogodził wodę i ogień – wprowadzenie nowych postaci i splątanie ich losów z legendami Star Wars. Może nie zawsze wyszło mu to idealnie, czasami było naciągane, ale Gwiezdnym Wojnom mogę dużo wybaczyć. A wspólne sceny z BB-8 i R2-D2 już weszły do klasyki SW.

Czekałem na ten film teoretycznie dwa miesiące (od czasu kupienia biletów), ale tak naprawdę to 30 lat, bo trylogia prequeli… no sami wiecie. Przyznam się Wam, że gdy znów zobaczyłem na ekranie w kinowej sali wstęp i charakterystyczny biegnący pod skosem w górę tekst i usłyszałem TĘ muzykę, uroniłem łezkę, a po 135 minutach, który upłynęły zbyt szybko, żałowałem, że to już. A uśmiech mojej żony i niekończące się komentarze synów dowodzą, że Abramsowi udało się pogodzić pokolenia. Bez Jar Jara 🙂 Szkoda, że do Star Wars VIII jeszcze niemal półtora roku 🙁 (premiera 26 maja 2017).