Wallet Ninja – Wkrętaki, klucze i otwieracz w… portfelu

Jak tam przygotowania do świąt? Choinki gotowe, półprodukty na wigilijną kolację też? A może potrzebujecie coś w domu przykręcić? A może piwo otworzyć? Jeśli tak, to Wallet Ninja będzie w sam raz.

Fakt, że Wallet Ninja znalazł się w moim portfelu to przykład na to, jak naszymi zakupami rządzą impulsy. Przeczytałem o WN na Logo24 i po 5 minutach wpisywałem już kod z SMSa, potwierdzający przelew. Czy było warto? O tym się przekonam za jakiś czas, póki co wiem, że działa.

Co to w ogóle jest? Wallet Ninja to tzw. multi-tool, zawierający 18 narzędzi, który zmieścimy – zgodnie z nazwą – w… portfelu. Co więcej – dokładnie tam, gdzie chowamy kartę płatniczą, bowiem WN ma dokładnie takie same wymiary. „Karta” narzędziowa jest nieco cieńsza od standardowych, ale wyraźnie cięższa. Nie ma jednak co się dziwić – mówimy o urządzeniu, które ma odkręcać zapieczone śruby i nakrętki, czy otwierać piwo, nie powinno więc być zaskoczeniem, że mamy do czynienia z gadżetem ze stali. Nie wiem, o co chodzi z jej charakterystyką, ale mogę zapewnić, że udało mi się zarówno ruszyć mocno wbitą nakrętkę, jak i otworzyć piwo. Stal nawet nie jęknęła, więc jest dobrze.

Oczywiście te 18 narzędzi to marketingowy Bullshit as a Service – dla mnie akurat sześć kluczy heksagonalnych to po prostu… klucz heksagonalny, jeno o sześciu rozmiarach. Na rogach mamy trzy wkrętaki, dodatkowo jeszcze malutki okularowy (ale z moimi nie działa, zbyt duży jest), otwieracze do butelek, puszek i listów, i – to akurat nie działa – stojak na komórkę (trzeba tam wsunąć kartę, ale u mnie otwór jest zbyt wąski, a jak już zedrę brzegi karty to i tak telefon spada).

Nie zmienia to faktu, że mając Wallet Ninja w portfelu, czuję się spokojniejszy – wiem, że „w razie czego” nie będę musiał szukać, kto akurat ma wkrętak, albo kombinować jak otworzyć piwo, czy puszkę ze świątecznymi ananasami. Ja nie tylko #chcęto – ja #mamto. I jestem zadowolony.

WalletNinja