Samsung Gear S2 – Smart wreszcie jak zegarek!

gear-s2_kv2Jako człowiek, który żyje gadżetami, od razu polubiłem „wearables”, zwane z polska „urządzeniami ubieralnymi”. W dzisiejszych czasach, gdy każdemu brakuje – nomen omen – czasu, to wyjątkowo wygodne, gdy możemy bez sięgania po telefon zerknąć na nadgarstek i zobaczyć, kto dzwoni, czasami nawet odebrać (lada moment ma się zrobić zimniej, więc tym bardziej wskazane), przeczytać SMSa, a nawet odpisać, korzystając z predefiniowanych odpowiedzi, a w niektórych przypadkach jeszcze puls zmierzyć. Aha, no i oczywiście godzinę sprawdzić i zobaczyć, ile kroków przeszliśmy. Generalnie wydaje się, że to same plusy, do momentu, gdy… zobaczymy większość z tych urządzeń. Zegarek to jest może z nazwy, ale na nadgarstku wygląda raczej, jak okrętowa busola albo hokejowy krążek. Nawet na wielkiej męskiej ręce, a co dopiero mówić o zgrabnych kobiecych rączkach.

Aż nagle przychodzi nam na pomoc nowy zegarek Samsunga. W zasadzie pierwszy zegarek Samsunga, bowiem poprzednie może i funkcje miały odpowiednie, ale wygląd raczej fitnessowej opaski. Gdy zobaczyłem pierwszy raz Gear S2 uśmiechnąłem się szeroko i pomyślałem: „Tak!”. To było urządzenie, które do momentu włączenia wygląda po prostu jak zegarek. Nie drze ryja: „Haaalo! Ludzie! Jestem smartwatchem!”. Zgrabny, cienki, zero ostentacji. Co więcej, podobnie wygląda po uruchomieniu i dopiero, gdy przyjrzymy mu się dokładniej, widać, że te gustowne wskazówki są wyświetlone na ekranie.

Gear S2 to zegarek klasyczny, ładny, zyskujący dzięki byciu smartwatchem 10* więcej możliwości. Niemal nieograniczony wybór tarcz – w zależności od celu, do którego używamy zegarka może to być zwykła tarcza, fitness, pomiar pulsu, czy newsy. W mojej opinii paradoksalnie fakt, iż S2 używa systemu operacyjnego Tizen, a nie tradycyjnego dla smartwatchy Android Wear, daje mu wyraźną przewagę nad konkurencją. Koreańczycy zamiast iść ścieżką, wytyczoną przez Google, mogą zająć swój dział R&D przygotowywaniem aplikacji pod kątem oczekiwań i przyzwyczajeń swoich klientów. A kluczem do wszystkiego jest genialnie intuicyjny sposób obsługi urządzenia. Rewelacyjny w swojej prostocie – wybieranie aplikacji i opcji wewnątrz nich przy pomocy kręcenia obręczą zegarka jest tak oczywiste, że aż dziw, że nikt wcześniej na to nie wpadł. Kręcenie koronką Apple Watcha, że o „macaniu i smyraniu” i kręceniu ręką przy Android Wear nie wspomnę, nawet się doń nie umywają.

Podsumowując tekst o bez cienia wątpliwości najlepszym smartwatchu 2015 mam mieszane uczucia. Świetny ekran, idealna metoda interakcji, intucyjne UI, 4 GB… miejsca na dysku, np. na nasze ulubione utwory do biegania, bateria starczająca nawet na dwa dni, wygląd idealny do każdego stroju. I nie wiem cholera czego, ale czegoś mi w tym zegarku brakuje. Jest idealny, ale… jakoś nie wywołuje we mnie okrzyku „Wow!”. Sprawdźcie, przymierzcie, pomacajcie sami. Może tylko ja jestem jakiś dziwny.

GalaxyGearS2