A ja w Nowym Roku…

nowyrokKurde, to jakaś abstrakcja jest… Jakby się tak zastanowić, ilu z nas nigdy nie składało postanowień noworocznych, to mam wrażenie, że niewielu takich by się znalazło. Ale jeśli by zadać pytanie, kto z nas ich dotrzymał? Ojojoj… 5 procent? I to już chyba ze sporą górką…

To trochę tak jak z 8 marca. Dzień Kobiet, ekstra, dajmy kwiatka, ucałujmy… Ale dlaczego tylko 8 marca? Czy to znaczy, że w pozostałe 364 dni mamy Pań nie szanować? I jedno i drugie zdaje się wynikać z poczucia obowiązku i ślepego pędu za tłuszczą. No bo przecież wszyscy składają życzenia paniom, wszyscy podejmują noworoczne postanowienia… Tylko, że potem dobijamy sami siebie, bo kiedy nie dotrzymamy postanowienia to będziemy nakręcać sobie spiralę, że jesteśmy beznadziejni, bo nawet takiej głupoty nie potrafimy dotrzymać!

Pytanie brzmi co takiego magicznego jest akurat w tej dacie, że wtedy musimy robić z siebie głupków przed wszystkimi, zobowiązując się do czegoś, czego nie damy rady zrobić? Nie macie wrażenia, że to trochę pójście na łatwiznę? Że już przedsięwziąłem zobowiązanie i mam z głowy, nieważne, czy go dotrzymam? Że jest czerwiec, to poczekam do początku roku, żeby zacząć przestrzegać planu na to, jaki będę zajebisty?

A ja nie zamierzam w żaden sposób czuć się zobowiązany. Wiem, że muszę wziąć się za kondycję, że muszę schudnąć, biegać 3 razy w tygodniu (ew. jeździć na rowerze 5 razy w tygodniu), że chcę przeczytać przynajmniej 40 książek, że chcę popracować nad sędziowaniem, zaliczyć kilka turniejów za granicą i zasłużyć na wyjazd na mistrzostwa świata, bynajmniej nie w roli kibica. Zabiorę się za to, kiedy przyjdzie pora. Wiem, że muszę to zrobić, ale nie tylko nie zacząłem wczoraj, ale też nie zamierzam się wiązać żadną datą. To ja jestem królem mojego życia i nie będzie mi go dyktował kalendarz. Czego i Wam życzę. Pieprzyć noworoczne postanowienia – po prostu zróbcie w tym roku przynajmniej jedną rzecz dla siebie – nieważne, czy w styczniu, czy w wakacje, czy w grudniu. Ja np. zrzucę 10 kilo. A dla Was – wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Przede wszystkim spokoju. Niech ASAPy i fuckupy przejdą do historii.