Tak się robi reklamy!

Pamiętacie „Prusakolep”? Jasne, że nie pamiętacie 🙂 Tzn. Analytics nie jest na tyle dobry, żeby dawać mi profil wiekowy odwiedzających, ale mam wrażenie, że tylko niewielu z Was pamięta pierwsze reklamy jeszcze za PRLu. Prawda, że było to niewiarygodnie toporne? Podobnie było w przypadku pierwszego poważnego product placement w polskim filmie. 16 lat temu, nie pamiętam, czy to było kino „Bajka”, czy „Luna”, oglądałem „Operację Samum”. Marketingowcy nie znali wtedy pojęcia „subtelność” i aż dziw, że tak świetny reżyser jak Władysław Pasikowski firmował takie wizualne gówno swoim nazwiskiem. Musiał być naprawdę zdesperowany w poszukiwaniach budżetu.

operacja_samum

samum3a

 

 

 

 

 

Masakra, nie? Można by wręcz rzec, że akurat w tym przypadku lokowanie produktu zawierało film. Teraz już nie ma tak dobrze i wiecie co? Jakoś nie żałuję. Tzn. w serialach wciąż potrafią przeginać, ale takiego hardkoru, jak w przypadku Samum na szczęście nie widziałem już nigdy. Co więcej, na szczęście coraz częściej zdarzają się prawdziwe perełki, czy nawet wręcz perły. Zobaczenie w zalewie badziewia filmu, o którym dopiero chwilę po obejrzeniu (a i to niekoniecznie) zdajemy sobie sprawę, że w zasadzie to jest reklama, świadczy o klasie firmy. I to po dwakroć, bo nie tylko potrafią zrobić coś świetnego warsztatowo, to na dodatek logo jest mało widoczne, produkty wpasowane w scenariusz naturalnie, bez ostentacji i świecenia w oczy logiem, a nazwa firmy nie krzyczy do nas z każdego miejsca półtoraminutowego materiału (w zasadzie to w ogóle nie krzyczy). Że nie wspomnę o tym, że autorzy potrafili przedstawić młodą, atrakcyjną i niesamowicie wysportowaną kobietę, uprawiającą absolutnie nie kobiecy sport, w taki sposób, że nawet ja, gardzący mordobiciem, obejrzałem cały materiał z zaciekawieniem. Samsung Polska – czapki z głów. Tak się robi reklamy.