DeMolen Tsarina Esra – Zawód na Święto Porteru

DeMolen_TsarinaEsra_330_Label_USAMiałem dylemat. Poważny, problemy pierwszego świata normalnie. 16 stycznia 2016, Święto Porteru Bałtyckiego, a ja siedzę przed moją szafą z piwami i zastanawiam się, które z nich delikatnie schłodzić: Imperatora 2015, czy Tsarinę Esrę z De Molena. Wiem, wiem – ta druga to nie „Bałtyk”, tylko wynalazek pod hasłem „imperialny porter górnej fermentacji”, ale, że akurat miałem jakąś jeszcze dodatkową okazję, a Caryca kosztowała drożej od Imperatora, pomyślałem – a co mi tam! Raz się żyje, dawać mi tego Holendra!

No i holender… to zły pomysł był. Chciałem prawdziwego, gęstego, mocarnego portera, z wyraźną słodyczą, czekoladą, owocami w likierze, a dostałem… espresso z niewymieszanej rozpuszczalnej kawy. W zapachu kawa przykryła czekoladę, walczącą o wyjście na wierzch niczym himalaista wspinającą się na zalodzoną ścianę. W smaku też czułem przede wszystkim espresso, z długim posmakiem charakterystycznym dla żutych ziaren „rozpuszczalnika”, trzymanych na języku. Inne smaki pełniły rolę dzieci, bawiących się w chowanego (które gdzieś tam w tle na upartego da się zobaczyć), coś tam było z czekolady, gdzieś tam majaczące czerwone owoce (w zapachu wręcz nieco przypalone), ale jak dla mnie piwo było kompletnie niezbalansowane. Na plus ładnie ukryty mimo 11% alkohol, ale wolałbym, żeby odfermentowało mniej, bo jak na niemal 24 BLG wydawało się zbyt wodniste.

Podsumowując – pierwszy zawód autorstwa De Molena. To nie jest złe piwo, wciąż oceniłem je na 3,25 na Untappd, ale kompletnie nie tego się spodziewałem. Nie powtórzę.

Esra_grafika