Huawei ShotX – Peryskop w górę!

Selfie… Masakra. Ja wiem, że ludzie chcą mieć na pamiątkę na zdjęciu również siebie, ale to już plaga jakaś – gdzie człowiek nie spojrzy to wyciągają te łapy przed siebie, albo co gorsza nadziewają na kije. Stonka, jakby nie mogli poprosić kogoś, żeby trzasnął im fotę. No ale popyt kreuje podaż, stąd od jakiegoś czasu obserwujemy na rynku telefon mniej lub bardziej przygotowane „pod selfie”. A to 8 megapikselowa kamera z przodu, a to flesz, a to wreszcie dwie kamery, dzięki którym nasza słitfocia może objąć więcej terenu (Ellen DeGeneres lubi(łaby) to).

Ale takiego pomysłu jak Huawei ShotX jeszcze nie było. Tzn. był, Oppo zrobiło kiedyś telefon z obrotową kamerą, ale tam kręciła się cała góra i wyglądało to mega pretensjonalnie. Huawei zrobił to subtelniej i dyskretniej, to nie jest telefon, który wrzeszczy: „Haaalo!!! Moja kamera się kręci!”. Jeśli się dokładnie nie przyjrzymy to nawet można przegapić, że da się ją obrócić i zacząć psioczyć, że kupiliśmy telefon bez przedniego aparatu 🙂 Mechanizm, który po uniesieniu kamery nieodparcie przywodzi na myśli peryskop okrętu podwodnego, wydaje się być wyjątkowo wytrzymały – przynajmniej mnie przez dwa tygodnie podnoszenia, opuszczania i uporczywego kręcenia, nie udało się niczego zepsuć. Po zablokowaniu zarówno z przodu jak i z tyłu mechanizm wyraźnie „zaklikuje” i potrzebuje zdecydowanego ruchu, by znów przekonać go do zmiany położenia.

Reszta to klasyczny średniopółkowy Honor – telefon bardzo przyzwoicie wykonany, z niewymienną, wytrzymałą (nawet półtora dnia mocnego używania) baterią i budzącym (przynajmniej we mnie) mieszane uczucia interfejsem użytkownika. Może mieć pewne problemy przy bardziej wymagających grach (procesor jest przyzwoity, ale RAMu nieco mało), ale przecież nie każdy potrzebuje potwora. Niektórym wystarczy ładny telefon o przyzwoitych osiągach, którym można zrobić wysokiej jakości „selfiaczka” 🙂

shotx