Browar Domowy WM SIMS – Zaskakująco dobre

Dziś znów o piwie, którego nie wypijecie 🙂 A może nie? A może za jakiś czas zrobię konkurs w którym jedna butelczyna będzie do wygrania? Hmmm… No dobra, ale o tym potem.

Trzęsłem się nad tym piwem jak galareta. Pierwsza warka była stanowczo do spieprzenia, ale to drugie chciałem już zrobić najlepsze jak się da. Tym bardziej, że celowałem w jeden z moich ulubionych stylów – mleczny stout, a receptura docelowo miała być (jeśli się uda) wyjściem na RISa. Pilnowałem więc wręcz do przesady mycia, dezynfekcji, czasu… Choć tego ostatniego to akurat z jednym wyjątkiem – kompletnie nie przemyślałem sprawy i nie dość, że wrzuciłem chmiel na całą godzinę gotowania, to jeszcze 60 g szyszek tegorocznej Marynki. Po zlaniu i schłodzeniu spróbowałem i ryja wykręcało potwornie…

No ale wcześniej powrzucaliśmy parę kilo różnych słodów (w tym ciasteczkowy, kawowy i czekoladowy), 80 g kakao przy gotowaniu, 2 laski wanilii przy chłodzeniu, a potem jeszcze, na cichą, torebkę płatków dębowych Sherry Oloroso. No i ten nieszczęsny chmiel. Wychodziłem z receptury na 15 BLG, ale przy pomiarze okazało się, że wyszło mi 19,5 🙂 Well – nie cierpiałem za bardzo, akurat bardzo lubię mocno ekstraktywne piwa. Dodatkowo po burzliwej okazało się, że odfermentowało dość płytko, do 8 BLG. Z jednej strony zatem drożdże S-04 nie były chyba dobrym pomysłem, bo napchały brzuchy do wyrzygu, z drugiej strony jednak – kurde, zostało nieco słodyczy, może przykryje grubo przegiętą goryczkę?

Przykryło… Piana po nalaniu z pierwszej butelki, po 2,5 tygodnia refermentacji, wiele nie urwała. Strasznie wielkie pęcherze, szybko uciekają, ale z tym się liczyłem, w ogóle się zdziwiłem, że jakaś była, bo myślałem, że tłuszcz z kakao ją kill him.

W zapachu rządzi właśnie rzeczone kakao. Myślałem, że te 80g to zbyt mało, ale ostatecznie nie wiem, czy nawet nie przesadziłem. Do tego czekolada i słodki mleczny zapach z laktozy (w sumie pół kilo było, nie w kij dmuchał). Myślę, że z czasem to się jeszcze ułoży. W smaku już nieco bardziej bogato. Dominuje też kakao, mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach nieco jednak ucieknie. Podobnie jak laktoza, bo jednak jest za słodko. W tle za nimi – czekolada, nieco wanilii i beczkowość na granicy autosugestii.

To piwo świetnie się pije i nie muszę się go wstydzić. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że za pół roku/rok będzie kapitalne.

SIMS_ramka