A może by tak stówę za Festiwal?

wfp_16Niecałe dwa miesiące zostały do wiosennej edycji Warszawskiego Festiwalu Piwa. Być będę na pewno, to absolutnie nie podlega dyskusji, choć – mimo, że bardzo bym chciał – nie wypiję (czy raczej nie posampluję, bo to o to chodzi) każdego piwa, które bym chciał. A to dlatego, że niestety:

  • za każde trzeba płacić
  • na WFP standardowa pojemność degustacyjna to 0,3l

Zgadzamy się chyba, że jeśli chodzi o degustację, 0,3l to zdecydowanie za dużo. Oczywiście można robić tak jak ja ze Szwagrem – kupować 0,3, płacić na zmianę i rozlewać na dwa szkła. Ja będę szczęśliwszy, Szwagier też, ale pytanie, czy wystawcy będą? Nic nieuczciwego nie robimy, klasyczny lifehacking. Rzecz w tym, że w ubiegłym roku czytałem o którymś z festiwali (dałbym sobie rękę uciąć, że we Wrocławiu, ale z tego co widzę, nie był to WFDP), gdzie płacąc za bilet 99 zł dostawaliśmy festiwalowe szkło i „open bar” na wszystkie piwa lane na festiwalu. Podkreślam: lane. Za butelki trzeba było płacić oddzielnie. 99 PLN to idealna kwota jak dla mnie, bo mam wrażenie, że wielu ma takie podejście jak ja, zakładając wydanie 100 PLN +/- 10%.

Zastanawiam się czy (i dlaczego nie?) da się to wprowadzić w Warszawie. Rozmawiałem o tym ostatnio z kumplem i stwierdził, że to ze względu na ryzyko „melanżowiczów”, którzy przyjdą napruć się jak świnie. Well – byłem na wszystkich WFP (poza nr 1) i widziałem ludzi wesołych, ale nikt nie robił awantury, nie dymił, nie rzygał w kącie, ewentualnie lekko się zataczał (wliczając Waszego oddanego pod koniec wizyty 🙂 ). Wystawcy się boją, że będą na tym stratni? Może niektórzy mnie za to nie polubią, ale na WFP i tak są ceny „multitapowe”, a mimo wszystko odnoszę wrażenie, że festiwal ma być sposobem na wyjście do ludzi, pokazanie swojej zajebistości i wygenerowania sobie Ambasadorów Marki, którzy wypiwszy nasze znakomite piwo będą siać dobrą nowinę wśród znajomych. Nie twierdzę oczywiście, że wystawcy mają do tego dopłacać, ale nawet jeśli ktoś wypije de facto za więcej niż te 9o PLN (odejmijmy koszt szkła) to nic wielkiego się nie stanie. Tym bardziej, że dam sobie rękę uciąć, że wielu będzie takich jak ja, którzy poproszą o 0,1, bo zamiast wypić sześć półlitrowych piw, zdecydowanie wolę 30*0,1! Przy założeniu, że w ogóle będę w stanie tyle wypić 🙂 A może boją się, że tłumy rzucą się po cuda w stylu Samca Alfa? No to na upartego do „opaski all inclusive” można dodawać kupony na tego typu piwa (przecież przed imprezą wiadomo, co będize wystawiane) i po skończeniu kuponów już trzeba płacić. Generalnie nie sądzę, by taka zmiana sprawiła, że cokolwiek na festiwalu się popsuje.

Obawiam się, że na zmiany w kwietniowym WFP już za późno, ale może w edycji jesiennej? Co w ogóle sądzicie o sensowności takiego rozwiązania? Może 99 to za mała kwota, taka „nie stołeczna”? Choć z drugiej strony to jednak trochę kwestia psychologii – to zawsze dwucyfrowa kwota i „prawie stówa”… Browary, co Wy na to? Podyskutujmy w komentarzach – jeśli nie tu, to na Twitterze albo Facebooku.