Browar Zadyma w Szaflarach – Unikać za wszelką cenę!

Macie tak, że wyjeżdżając gdzieś szukacie po necie, czy może mają tam jakiś mały lokalny browar? Cóż – ja tak mam 🙂 i spędzając urlop w okolicy małopolskich (czy raczej już tatrzańskich) Szaflar wyguglałem tamtejszy browar Zadyma. Mała warzelnia, kilka – jak zakładałem – dopieszczonych piw, jeśli nie pysznych, to przynajmniej powodujących, że wizytę w karczmie przy samej Zakopiance tuż za Nowym Targiem w stronę Tatr zapamiętam na długo. Zaiste zapamiętam, ale gdybym wiedział, że w taki sposób, to nie marnowałbym czasu, benzyny w aucie kumpla, i pieniędzy…

Po wejściu do karczmy wygląda to fajnie. Błyszczący sprzęt, fajne, gustowne etykiety, butelki ze wszystkimi warzonymi aktualnie piwami ustawione rządkiem przed barem, nic tylko wybierać. Wziąłem więc Sezonowe, Pszeniczne, Miodowe i Jasne, które wieczorem, po położeniu dzieci spać, w gronie trzech tatusiów otworzyliśmy. Opiszę krótko, bo nie ma nad czym się rozdrabniać:

  • Sezonowe: Nijaki zapach, tępy posmak taniego korpolagera, z tych najgorszych
  • Pszeniczne: Najlepsze ze wszystkich, na Untappd dałem mu aż (!) 2,25. Coś tam z zapachu jest, piana nędzna, w smaku z dominującego kwacha też da się coś przy odrobinie dobrej woli wyłowić.
  • Miodowe: Nie wiedziałem, że miód może śmierdzieć. Nie jestem w stanie określić czym, ale był to zdecydowanie zapach daleki od komfortowych. W smaku sam miód do bólu sztuczny, kompletnie niesłodki, tępa, zalegająca goryczka.
  • Jasne: Miałem się na blogu nie wyrażać, ale tu się nie da. O żesz kurwa. Obiecuję, że to wyjątkowa sytuacja, ale uwierzcie mi – tak trzeba. Jeśli opis Miodowego sprawił, że zrobiło się Wam niedobrze, to wyobraźcie sobie pokal pełen zjełczałego, płynącego, leżącego przez tydzień na słońcu masła! Tego jak to piwo niewiarygodnie śmierdziało, nie da się nawet opisać, nie wiem, jakim cudem nie rzuciłem pawia. Z blogerskiego obowiązku wziąłem łyka i niestety ten obrzydliwy smak czułem jeszcze dwa dni później. Reszta poszła do zlewu, u kumpla podobnie. Najgorsze piwo, jakie piłem w życiu.

Brać za takie piwa 8 złotych (9 za Miodowe) to dla mnie szczyt bezczelności, bo naprawdę (z wyjątkiem Pszenicznego, które okazało się jednookim wśród ślepców) od tych wynalazków lepsze jest nawet Królewskie. Natomiast fakt wystawienia w ogóle Jasnego (a przynajmniej tej warki, którą piłem) do sprzedaży jest dla mnie niewyobrażalny i byłbym skłonny zaryzykować stwierdzenie, że mógłby się zainteresować tym Sanepid, nie mówiąc już o tym, jaki to wstyd dla piwowara.

Jeśli kiedykolwiek będziecie przejeżdżać obok Karczmy Zadyma, możecie wpaść na pizzę, bo super pachniała, albo na chleb ze smalcem. Jeśli wpadnie Wam do głowy napicie się tam piwa – czym prędzej dodajcie gazu!

Zdjęcie na stronie głównej autorstwa Docenta (polskieminibrowary.pl), wykorzystane za jego wieczystą 😉 zgodą.

Zadyma