I kto tu się bawi? – czyli: „Tato, chcemy zbudować igloo!”

Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłem na feriach. Powiedzenie: „nie przepadam za zimą” to wyjątkowo subtelne określenie. Nienawidzę chłodu, najchętniej na początku października zakopałbym się gdzieś w kołderkę i wylazł spod niej na styku marca i kwietnia. Padł jednak jakoś pomysł w gronie tatusiów: „Chodźcie weźmiemy dzieciaki i pojedziemy na ferie!”, a ja nieopatrznie się zgodziłem. Potem nie było już jak się wycofać i w efekcie w piątek po pracy przyszedłem do domu z trzęsącymi się rękoma… Moje chłopaki nie nastrajali mnie przez ostatnie dni zbyt pozytywnie i perspektywa spędzenia z nimi tygodnia była… no cóż, wolałbym chyba kilo soli zjeść.

Nie było źle, ale to chyba kwestia towarzystwa – tatusiowie mieli swoje, a chłopaki cztery dziewczyny wokół siebie. Czasami nawet zbiegaliśmy się lokalizacyjnie 😉 I to mnie właśnie zainspirowało do tekstu. Przedostatniego dnia bowiem mój starszy i dwie dziewczyny stwierdzili, że chcą koniecznie zbudować igloo, bo spadło dużo śniegu i teraz natychmiast, a kumpel ma ich pójść pilnować. Ja odetchnąłem z ulgą, bo młodszy twierdził, że źle się czuje i nie musiałem iść. Po półgodzinie zmienił zdanie… i BARDZO DOBRZE! 🙂 Najpierw wlokłem się przez śnieg niczym Prison Break ;), a potem okazało się, że dawno się tak fantastycznie nie bawiłem! Oczywiście pomysłodawcy w liczbie sztuk 3 poszli się tarzać w śniegu, a z igloo zostaliśmy my z kumplem i jego córką. To, co miało być zabawą, szybko stało się wyzwaniem, gdy zobaczyliśmy jak całkiem szybko rosną mury i może by kurde spróbować zrobić dach? W międzyczasie jeszcze były dwie akcje ratunkowe z rozsypującą się ścianą, jedna z walącym się wejściem i wyszło nam cudeńko, w której mogliśmy się zmieścić wszyscy w szóstkę, a dzieciaki nawet na stojąco!

Poczułem się jakbym sam był dzieckiem i przypomniałem sobie czasy, w których kupowało się zabawkę „dziecku”, a potem wyganiało się je, żeby nie przeszkadzało. I obaj dawno nie czuliśmy takiej dumy jak ta, gdy obserwowaliśmy dzieło naszych rąk. Przednia sprawa, dobrze, że dzieci nie chciały 🙂igloo