Huawei Mate 8 – Marnotrawstwo miejsca

Dawno nie miałem telefonu, którym dałoby się grać w pingponga. Co złośliwsi, gdy rozmawialiśmy o Huawei Mate 8 twierdzili, że nie da się nim grać, bo jest zbyt śliski, żeby rotować piłkę, ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Żarty żartami – warto się jednak przyjrzeć temu, jak się nadaje do codziennej pracy. W tej materii ciężko się do czegokolwiek przyczepić i idę o zakład, że z racji na rozmiar, będzie miał tyle samo przeciwników, co zwolenników.

Mate 8 to przede wszystkim telefon prze-pięk-nie wykonany. Każdy producent mógłby brać przykład z Chińczyków spod znaku pawia. Obudowa jest do tego stopnia metalowa i przyjemnie chłodna, że nie da się jej pomylić z plastikiem (a jak wiecie, to się zdarza). Ergonomia niemal bez zarzutów – odblokowanie i głośność pod kciukiem, z tyłu wzorcowy, „Łałejowy” czytnik odcisków palców. Dlaczego niemal – ano dlatego, że sięgnąć do przeciwległego rogu na tak dużym ekranie się nie da, a dodatkowo głośniki umiejscowione na dole obudowy „tradycyjnie” zakrywamy dłonią przy oglądaniu filmów albo graniu w pozycji landscape.

Co do ekranu to mobilni puryści na bank parskną śmiechem: „Buahahaha, tylko Full HD, na sześciu calach!”. No to teraz pójdźcie się przejść i odetchnąć. Daje radę, fakt, że AMOLED to nie jest, ale naprawdę korzysta się bardzo przyjemnie. Jeśli ktoś bawi się w szukanie pod jakim kątem przestaje być idealnie widać i szuka pikselozy, to mogę mu tylko doradzić poszukanie innych pasji w życiu. Fakt, że do okularów VR to może być za mało, ale ile procent społeczeństwa korzysta z VR? Do codziennego korzystania jest idealnie, mnie brakuje innej rzeczy, która faktycznie przy tak dużym ekranie wydaje się być niezbędna. Drogi Huaweiu, dlaczego nie można pracować na podzielonym ekranie? Koszmarne marnotrawstwo miejsca.

Wygląd wyglądem, ale ekran „zaledwie” Full HD to jeden wyjątkowy plus – pewnie nie uwierzycie, ale bateria wystarczyła mi przy zwykłym użytkowaniu na 2,5 dnia! Przy sześciu calach i dwóch kartach SIM? Pokażcie mi telefon, który to potrafi! Ale taki telefon, który na Antutu wykręci ponad 80 tysięcy punktów – te ze średniej i niskiej półki się nie liczą. Kurczę, nawet do Emotion UI się – brrrrr – przyzwyczaiłem, tym razem ikonki są bardziej metaliczne i pseudo-błyszące, niż cukierkowe.

Na co dzień nawet z tak dużego telefonu korzystało mi się całkiem przyjemnie. SMSy można było przeczytać na zsuwającej się z góry belce, a nawet odpisać na nie bez wychodzenia z innej aplikacji. Interfejs dual SIM jest intuicyjny – można ustawić domyślną kartę SIM, bądź zdecydować się na wybór domyślny, gdzie bazując na tym, którą kartę wybieraliśmy przy poprzednich akcjach, telefon w końcu zacznie podejmować decyzję za nas. Z wyjątkiem tego nieszczęsnego podziału ekranu w zasadzie nie ma się do czego poważnie przyczepić. I choć po oddaniu go zapewne przez jakiś czas każdy inny terminal będzie mi się wydawał mikroskopijny, ten mimo wszystko jest dla mnie jednak za duży.

HM8_ramka