Microsoft Display Dock – Przydatny, ale dla mało kogo

Ile to jest kilka procent z… kilku procent? Już na wejściu mamy ułamki, a weźmy pod uwagę, że nie każdy użytkownik Lumii 950 (mimo jej trzech wersji) potrzebuje Microsoft Display Docka. W rezultacie mamy niedrogi i bardzo przydatny produkt dla… nikogo? Niszowy i hermetyczny mimo swej zajebistości. Coś jak telefony z Windows Mobile.

Idea przy tworzeniu Display Docka, a w zasadzie trybu Continuum w Windows 10, bo to on był motorem napędowym dla stworzenia opisywanego dziś gadżetu, była jak najbardziej słuszna. W erze mobile (nieważne ile będziemy na jej temat żartować) w domach coraz rzadziej spotykamy desktopy, a i korporacyjnych laptopów nie chce się nosić. OK, w razie potrzeby zawsze można skonfigurować MDM (Mobile Device Management) na telefonie, ale to tylko poczta. A co, jeśli np. w firmie korzystamy z biurowych aplikacji Microsoftu i firmowego OneDrive’a? Ano wtedy przydaje się własnie Display Dock.

Jak to działa? Trywialnie prosto. Podłączamy małą „kostkę” do prądu, z drugiej strony na kablu USB-C podpinamy telefon (dowolny, pod warunkiem, że to Lumia 950, 950 XL albo 950 Dual Sim. Do dyspozycji mamy 3 gniazda USB 2.0, gdzie możemy podłączyć mysz i klawiaturę, bądź transmiter Bluetooth do ich bezprzewodowych wersji. Potem jeszcze tylko kabel Display Dock do monitora albo HDMI do telewizora i mamy… komputer. Przynajmniej w teorii.

Podłączamy, włączamy telewizor, na ekranie w formie menu start pojawia się ekran naszego telefonu i… zaczynają się schody. Bo niby Continuum, niby aplikacje uniwersalne, a tu nagle okazuje się, że spora ich część jest wyszarzona, co oznacza, że działają wyłącznie w wersji telefonicznej. Przy zaledwie kilku doinstalowanych grach i programach, tych szarych jest 30-40% – biorąc pod uwagę, że większość to elementy preinstalowane, a Microsoft od dłuższego czasu promuje już pomysł „One Windows To Rule Them All”, to spore zaskoczenie.

Nie zamierzam jednak na wszystko narzekać. Działa przeglądarka, działa mail, a przede wszystkim działa mobilny Office. Jeśli Twoja firma używa w pełni rozwiązań Microsoftu i daje do nich dostęp w ramach BYOD, czym prędzej wnioskuj o Lumię 950 i Display Dock – malutkiej, 23-dekagramowej kostki nie odczujemy w plecaku, czy neseserze, można ją nawet schować do kieszeni kurtki, czego z laptopem raczej zrobić się nie da 😉 Dodajmy do tego jeszcze możliwość odblokowywania telefonu przy użyciu skanera tęczówki i mamy bardzo przyzwoite rozwiązanie do pracy w domu, na które na upartego możemy sami wyłożyć pieniądze (jeśli mamy już L950).

Co jednak jeśli nie potrzebujemy się VPNować do pracy? W takiej sytuacji jeśli przydałby się nam komputer do internetu, czy pisania, a mamy już którąś z Lumii 950, można się skusić na Display Docka – 99$ to nie są jakieś kosmiczne pieniądze. W przeciwnym przypadku warto mu się co najwyżej przyjrzeć jak rzadkiemu zwierzątku w rezerwacie, które przypadkiem dojrzeliśmy, gdy wychynęło spod krzaczka.

MSDisplayDock