Magia świąt na ostrym dyżurze

kolejkaAkurat tym razem felieton sobotni został felietonem weekendowym, ale myślę, że zrozumiecie – w końcu święta. Nawet mimo tego, że dla mnie to nie jest jakaś wielka okazja – jestem niewierzący, więc o ile  Boże Narodzenie jest w porzo, bo dajemy i dostajemy prezenty, o tyle Wielkanoc… no, to Wielkanoc. Wolne i tyle. Wiem, że Pan zmartwychwstał, Alleluja, ale… no nie. Nie czuję emocji. Z jednym wyjątkiem, którego doświadczyłem w Wielką Sobotę, przyjeżdżając z dzieckiem na ostry dyżur okulistyczny.

W kolejce stało bodaj 6 osób. Było ok. godz. 20, a ci, którzy czekali, mówili, że od 13 pani doktor przyjęła… 9 osób. Nastawiałem się, że przed północą nie wyjdę, tymczasem, gdy pojawiła się pielęgniarka, zaprosiła… nas.

– Bardzo przepraszam, ale dziecko ma pierwszeństwo!

I wiecie co? Nie było ŻADNEJ negatywnej reakcji. Kiedy wyszliśmy, nikt na nas krzywo nie patrzył, a kiedy po 40 minutach przyszła pani doktor, ktoś tylko powiedział z uśmiechem: „Ech, fajnie być małym”. Faktycznie fajnie, tak samo jak fajnie być jego tatą i fajnie trafić na ludzi, którzy okazują się być tak… normalni. Tak uśmiechnięci, tak życzliwi, mimo iż sami siedzieli tam już od kilku godzin. Czyżby magia świąt, jak zasugerowała sympatyczna lekarka, która z racji szpitalnego doświadczenia trafiała zapewne na wielu roszczeniowych pacjentów. Jeśli tak ma być – to ja chcę, żeby tak było regularnie. W zalewie zbydlęcenia i buractwa, przeżyłem naprawdę miłą odmianę. Jak nie w Polsce.

PS: Spokojnych świąt.

PS2: Czekacie na Warszawski Festiwal Piwa? Ja już się nie mogę doczekać 🙂 Oczywiście tekstu nie zabraknie, a i live na Insta będzie.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe