Spójrz komórce w oczy

skan_teczowkiDzisiejszy gadżetowy wpis „nieco” opóźniony – wybaczcie, kwestia świąt, a przez to zarówno braku czasu, jak i inwencji twórczej. Skoro jednak wtorek to gadżety – z obowiązku, z niewątpliwą przyjemnością, wypada się wywiązać.

Pomysł na tekst wpadł mi do głowy, gdy przyglądałem się Lumii 950. O ile wciąż ciężko mi przekonać się do mobilnego Windowsa, bardzo mi się podoba nowy sposób odblokowywania smartfonu, po raz pierwszy udostępniony właśnie w 950 – skanowanie tęczówki oka. Zapewne dlatego, że patrząc na ogół telefonów, można tak odblokowywać może kilka promili dostępnych na rynku urządzeń, badacze nie próbowali jeszcze znaleźć słabych punktów tego rozwiązania. Pytanie, czy w ogóle będą w stanie je znaleźć? W kwestii PINu czy wzoru – wiadomo, że będą. Face Unlock, przynajmniej w pierwszych wersjach, dawało się odbezpieczyć… zdjęciem twarzy, czytniki odcisków palców też – choć bardzo wygodne – nie są idealne. Skaner tęczówki wydaje się być rozwiązaniem idealnym – pamiętam oczywiście „Anioły i Demony” Dana Browna i wydłubane oko profesora Vetry (o ile dobrze pamiętam nazwisko), tym niemniej technologie poszły nieco do przodu i teraz urządzenia są w stanie rozpoznać również to, czy wokół tęczówki znajdują się jej najlepsi przyjaciele, czyli kości czaszki. Nie znam technologii, która byłaby w stanie podrobić układ naczyń krwionośnych w naszym oku. Co więcej po stronie plusów – o ile czujnik odcisków palców nie zadziała w rękawiczce (no bez jaj…), o tyle tęczówkę zeskanujemy w okularach, nawet ciemnych (!) i nawet w środku ciemnej nocy. W tej sytuacji jestem się w stanie zgodzić nawet na odrobinę wolniejsze rozpoznawanie, mam bowiem pewność, że mojego telefonu nie odblokuje nikt niepowołany.

I choć zdecydowanie chcebardzo, martwi mnie bardzo fakt, że skorzystam tej technologii na dowolnym smartfonie, pod warunkiem, że będzie Lumia 950, a później pewnie Surface Phone. To jak dla mnie jest killer feature, przede wszystkim pewnie w rozwiązaniach firmowych, gdzie – pod warunkiem dokładnego przetestowania – mogłaby np. autoryzować zdalny dostęp do sieci. Jasne – wiem, że zawsze można trzymać menedżera przed lufą pistoletu, ale w sumie tak samo można zmusić go do podania haseł, przetrzymywanych w inny sposób.

Chcę to rozwiązanie w Androidzie, bez dwóch zdań.

A Wy, chronicie swoje telefony? Jakich używacie zabezpieczeń, czy raczej – jakich używalibyście, gdybyście mieli dostęp do wszystkich możliwych? Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii w poniższej, w pełni anonimowej ankiecie, no i oczywiście komentarze, Twitter i Facebook też są do Waszej dyspozycji. Jeśli będzie wystarczająco dużo odpowiedzi, to za jakiś czas je oczywiście dla Was omówię.

A kolejne wpisy obiecuję zamieszczać standardowo, na czas. Chyba, że będą jakieś wyjątkowe sytuacje 🙂