Alcatel Go Play – Król gimnazjów

Poważnie zastanawiałem się nad tytułem tego testu, w końcu określenie kogoś mianem „gimbazy” to – jak mawiał nieodżałowany Stanisław Grzesiuk – ostatnie słowo do draki, zaś powiedzenie, że nasz interlokutor zachowuje się jak gimnazjalista może być ostatnim słowem, które wypowiemy do naszego przyjaciela. Potem już przestanie nim być. Jednak akurat w przypadku telefonów to – tak mi się wydaje – nie jest żaden wstyd. Podstawówka i gimnazjum to całkiem spora grupa docelowa: ludzie, którzy zazwyczaj (chyba, że z zawodu są synem/córką) nie noszą telefonów z górnej półki, a czymś chciałoby się zaimponować. Na przykład Alcatelem Go Play! Noszenie Alcatela to już od jakiegoś czasu nie jest wstyd – zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że niegdyś francuska, a teraz chińska firma może aspirować do ścisłej czołówki producentów smartfonów ze średniej półki.

Kluczem do sukcesu Go Play nie będzie wypasiona specyfikacja, choć większości wyzwań bez problemu da radę. Jeśli jednak telefon gimnazjalisty wpadłby do wody/wanny/toalety, ewentualnie spadł ze stołu, kolejnym ruchem byłoby tęskne spojrzenie na skarbonkę. Nie tym razem – wodo i pyłoodporność zgodna z normą IP 67, do tego wzmocniona wytrzymałość jeśli chodzi o upadki nawet z wysokości półtora metra. Uwierzcie mi, byłem bezlitosny, a na Go Playu nie ma śladu! Do tego, nawet jeśli nie wyróźnia się „wypaśnością” to bez cienia wątpliwości nie da się go przegapić. Gumowana na brzegach, trudna do „zgubienia” obudowa, fajny młodzieżowy wzór z tyłu. Nawet zdjęcia przyzwoite da się nim robić (z tyłu 8 Mpix), a jeśli zanurzymy się z nim w basenie, to fotki mogą wyjść wyjątkowo czadowe. Taki sprzęt za niecałe 700 PLN? Ciężko mi znaleźć konkurencję, ale jeśli nawet, i okaże się szybsza, to zawsze może się utopić 🙂

OTGoPlay