Jabra Move Wireless – Wytłumiony minimalizm z wielkim powerem

Nie jestem fanem muzyki. Jakoś tak nigdy nie byłem. Tzn. ok, mogłem sobie posłuchać, ale żeby gromadzić setki empetrójek, płyt CD, dziesiątki playlist na Spotify… nie, to nie ja. Ja sobie czasem mogę posłuchać, czasami żeby wprowadzić się w melancholijny nastrój, zmotywować, nakręcić, rozbudzić, ale żeby muzyka była częścią mojego życia – nie, bardziej książki.

No ale skoro pojawiła się szansa posłuchać co potrafią nowe słuchawki Jabry, czemu by nie spróbować? Tym bardziej,  że – jakby to ująć – wyglądem nie są mi obrzydliwe. Dobra, żarty na bok. Opakowania opisywać nie muszę – pudełko jak pudełko, a w nim słuchawki, kabelek i instrukcja. Kabelek tylko na wszelki wypadek, gdyby skończyła się bateria, bowiem same słuchawki oczywiście działają bezprzewodowo, w standardzie Bluetooth 4.0. Można je sparować z dwoma urządzeniami na raz, dzięki czemu, gdy np. oglądamy film na tablecie i zadzwoni telefon, film się zatrzyma, a my naciśnięciem guzika na lewej muszli będziemy mogli odebrać połączenie, a potem – dzięki wbudowanemu mikrofonowi – toczyć ją, nie ściągając z głowy słuchawek. Same muszle są z jednej strony delikatne (strasznie nie lubię jebitnych słuchaw, to już chyba taki wiek, że cenię sobie subtelność i minimalizm, w technologii i nie tylko), z drugiej zaś – przylegają bardzo dokładnie, dzięki czemu kapitalnie tłumią odgłosy. Dlaczego to tak ważne, zrozumieją ci, którzy mieli wątpliwą przyjemność jeździć komunikacją miejską w tłoku. Też tak macie, że chcecie komuś zasugerować, żeby założył słuchawki, po czym widzicie, że zrobił to już na początku? :/ A tymczasem przy Jabrach nawet kolega siedzący obok mnie w pokoju nie słyszał ani jednej nutki, a gdy zdjąłem słuchawki z głowy, ryknęło grubo.

Jak grubo? Nie jestem audiofilem, ale niczego mi nie brakowało. Zarówno przy orkiestrowym Pacificu Hansa Zimmera, jak i brutalnym Creeping Death Metalliki, monumentalnym Bohemian Rhapsody Queenów, czy Let’s Dance Lady Gagi. Nie będę „tykał” droższej konkurencji, ale nawet jeśli Move Wireless brzmiały słabiej, to na pewno nie 3, czy 4 razy słabiej, jak mogłaby na to wskazywać różnica w cenie. One nawet w klasyfikacji ogólnej zmieściłyby się na podium, ale w rankingu cena/jakość jak na razie nie mają sobie równych.

JabraMoveWirelessramka