Bez jakich aplikacji mobilnych nie wyobrażacie sobie korzystania z telefonu?

Czasem sobie myślę, że chciałbym to wszystko pierdzielnąć w diabły i przenieść się na bezludną wyspę. Cisza, spokój, drzewka, ptaszki… Tylko mam jeden warunek – szybkie LTE 😀

Żona śmieje się, że jestem uzależniony od telefonu, ale nie – nie ma racji. Jeśli spytałaby o internet… Oj tak – byłoby zupełnie inaczej. Uzależniony jestem do tego stopnia, że nawet stojąc na przystanku autobusowym wolę sprawdzić rozkład online, niż obrócić się do tablicy. Zboczenie, nie? Do tego stopnia, że mimo tego, iż telefony zmieniam co tydzień/dwa, góra cztery – za każdym razem poświęcam te kilkanaście minut, żeby wszystko poinstalować od nowa! Chociaż zaraz zaraz – nie wszystko. O których aplikacjach mogę zatem powiedzieć (i dlaczego), że…:

cropped-chcetowww.pnggReader/Feedly: Zdecydowanie mam FOMO. Muszę być na bieżąco z moimi witrynami, preferuję RSSy, Feedly wybieram tylko na tabletach i fabletach.
Pocket: Nie wszystko dam radę przeczytać od  razu – nie ma lepszej aplikacji do zapisywania na później.
Google Inbox: Zdecydowanie najwygodniejsze narzędzia do opanowania wszystkich moich maili.
Untappd: Piwo nie wpisane w Untappd uważa się za niewypite 🙂
Twitter: Facebooka rzuciłem zanim to stało się modne. Ale wytrzymać bez SM… no nie da się.
Instagram: Kto nie ma problemów ze zbyt niskim ego, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię, kiedy nie tylko ja chwalę moje zdjęcia, że nie wspomnę o tym, że sporo fajnych zdjęć innych ludzi można znaleźć (ale to temat na inny materiał)
JakDojade: Podróże zbiorkomem po Warszawie bez tej aplikacji = czekanie bez sensu na przystankach. W obcym mieście – nie wyobrażam sobie pobytu bez JakDojade. Warta 7 PLN rocznie na wersję Premium.
SeriesGuide: Seriale to pasja dla której zabrakło miejsca na moim blogu, ale te kilkanaście seriali w ciągu roku obejrzę. Bez tej aplikacji nie pamiętałbym co już obejrzałem, a przede wszystkim musiałbym sobie ciągle przypominać, co i kiedy mam obejrzeć.
Google Keep: Najprostszy, a jednocześnie wystarczający notatnik. Idąc na spotkanie biorę tablet, na mieście notuję w telefonie, a potem wszystko czytam na kompie.
Lifelog: Mój ukochany SmartBand Talk od Sony to jedno, ale warto gdzieś oglądać i analizować odczyty i statystyki.
Filmweb: Lubię kwantyfikować co tylko się da, porównywać oceny, a przy okazji czasami całkiem trafnie podpowie mi co warto obejrzeć.
Google Authenticator: Nie ma sensu dawać szansy cyberprzestępcom. Tam gdzie mogę używać uwierzytelniania dwuskładnikowego, tam to robię. A z racji ciągłego zmieniania urządzeń, kody do konfiguracji GA noszę… nieważne gdzie 🙂
OneDrive: Jakoś tak z kolejnych promocji wpadło mi 1,5 TB na OneDrive, więc przez najbliższe półtora roku to jest moja główna chmura. Przydaje się w sytuacji, gdy po krótkim czasie oddaję testowany telefon, wipe’uję i po chwili… z ulgą orientuję się, że przecież zdjęcia uploadowały się automatycznie do chmury. Uffff…

A Wy jakie macie ulubione aplikacje mobilne? Bez czego nie jesteście w stanie wyobrazić sobie korzystania ze smartfonu, czy tabletu?