Bemowo piwnym kraftem stoi!

Choć piwa rzemieślnicze to wciąż kropla w morzu niezliczonych rzek złocistego napoju sprzedawanych w Polsce, kraft – jak potocznie nazywamy piwne rzemiosło – coraz częściej wprasza się na salony. W dużych miastach znalezienie sklepu, czy nawet wielokranu z Piwami przez duże P przestaje być wyzwaniem – przynajmniej do momentu, gdy jesteśmy w centrum.

BeerHub_kranyIm dalej na peryferia, tym gorzej. „Moje” stołeczne Bemowo jeszcze do niedawna było kraftową pustynią, po zakupy trzeba było zjeżdżać nieco z drogi z pracy do domu, a i na piwo wybierało się centrum miasta, gdzie multitapy stoją niemal koło siebie. Wystarczyło jednak kilka miesięcy, by Bemowo przestało być pustynią (Chmielarnia Take&Go, Piwny Kolektyw) i zaledwie dwa ostatnie tygodnie, by większość obwodowych osiedli Warszawy zaczęło nam zazdrościć! Nie dalej jak tydzień temu pisałem o otwarciu Ale Dobre Piwo, tymczasem ostatnio wracając do domu przetarłem z niedowierzaniem oczy, widząc informację o otwarciu w sobotę 30 kwietnia… nowego multitapu, BeerHub! Czwarte „piwne miejsce” na Bemowie, a trzecie na niewielkich, ale pojemnych Jelonkach!

Od kiedy zacząłem być świadomym konsumentem piwa, marzył mi się taki pub, jak w hollywoodzkich, czy angielskich filmach. Taki tuż pod domem, gdzie będą mnie traktować niemalże jak w domu, gdzie na upartego mógłbym przyjść w piżamie, z fajną, przytulną atmosferą i przyjaznymi właścicielami. Dzięki Magdzie, która wspólnie ze swoim życiowym partnerem Patrykiem (oboje są mieszkańcami Bemowa) zdecydowali się otworzyć multitap chyba niecałe 100 metrów od mojego mieszkania(!) miałem wyjątkową okazję zobaczyć „late work in progress”, czyli BeerHub na trzy dni przed otwarciem, i zamienić parę słów. W ich efekcie mam przeczucie bliskie pewności, że moje marzenie za kilka dni się spełni 🙂

BeerHub_ogródekPierwsze wrażenie po wejściu jest wręcz klaustrofobiczne i nie bez przyczyny, bowiem przy samym barze zmieszczą się dwie, może trzy osoby, a jeśli pojawi się drugie tyle, zrobi się ciasno. Wystarczy jednak parę kroków po schodach do góry, by znaleźć się w pomalowanej w ciepłe pastelowe kolory sali z bodaj pięcioma stolikami i wielkimi oknami wychodzącymi na tył lokalu. A z tyłu – to jeszcze nie koniec! – bardzo sprytnie urządzony na placyku, z którego uprzedni właściciel domu wjeżdżał do garażu… ogródek! Rzecz niebywała, gdy mówimy o osiedlowej knajpce w bliźniaku niemal przylegającym do bloków z wielkiej płyty! Ze świeżo wysianą trawą (w ogródku, nie w blokach), ze stołami z olbrzymich szpuli po kablach telekomunikacyjnych i z wyglądającymi na bardzo wygodne… leżakami, a to wszystko pod kwitnącymi na wiosnę drzewami. Spójrzcie sami – mimo, że robota jeszcze nie jest skończona, to już wygląda uroczo!

Kubuś Puchatek, gdy męczyło się go szczegółami, które uznawał za nieistotne, pytał: „A jak będzie z jedzeniem?”. Oczywiście spytałem jak będzie z piwami, bo rząd kranów zdecydowanie wzbudził mój apetyt. Otóż na dwóch kranach będziemy mieć… wino, m.in. prosecco, na kolejnych dwóch czeskie lagery (ech… no ale jestem w stanie to zrozumieć), a na pozostałych to, co Puchatki lubią najbardziej :), czyli kraft. O ile dobrze zauważyłem to dwie kolumny są podwójne – można z nich lać zarówno do szkła, jak i do butelek PET. Nie zabraknie oczywiście smakołyków w butelkach, zarówno piwa (tu rządzi Patryk), jak i wina, gdzie ster dzierży Magda. Ceny zapewne będą również kraftowe, podrzuciłem jednak gospodarzom pomysł znany z Hopstersa i promowany przez Docenta: cena piwa 0,25 = połowa ceny piwa 0,5. Bemowiacy krezusami – jak już pisałem – nie są, ale sytuacja, gdy nie będą odstraszani od wyboru mniejszego piwa, może spowodować, że chętniej będą poznawać kraftowe style. A czy właściciele nie obawiają się lokalnej konkurencji? Cóż – akurat równie dobrą lokalizację ma co najwyżej Chmielarnia Take&Go, a multitapów położonych kilkadziesiąt metrów od przystanku komunikacji miejskiej tak łatwo nie znajdziemy. Tak więc z jednej strony docelowe grupy klientów nie wydają się mieć zbyt dużej części wspólnej, a poza tym – zawsze można ruszyć w osiedlowy multitap crawl! Czy jest jakieś inne miejsce, które tak jak Jelonki, ma niemal 30 kranów w zasięgu pięciominutowego spaceru?

Wychodząc po 10 minutach – nie chciałem przeszkadzać w pracy – wiedziałem już, że nie mogę się doczekać soboty. W najśmielszych snach mojego wewnętrznego beer geeka nie spodziewałem się, że praktycznie pod nosem wyrośnie mi lokal, gdzie – takie mam przeczucie – nie będzie się do czego przyczepić, a piwo wypite w nim będzie smakować równie przyjemnie jak w domowych pieleszach. Wiem, że jeszcze nie działa, wiem, że zostały jeszcze trzy dni – ale mam przeczucie graniczące z pewnością, że się nie zawiodę.

Zanim wszystko się otworzy, zajrzyjcie na ich Facebooka, tam podadzą nieznaną jeszcze godzinę otwarcia. Hucznej imprezy ma nie być, to miejsce przytulne i niemalże domowe, ale ma być smacznie i przyjemnie. A w sobotę widzimy się na Powstańców Śląskich 20B, prawda? Zaczynamy o 16! W końcu Bemowo piwnym Kraftem stoi!

  • Klosek

    Od trzech lat na Bemowie jest najlepszy lokal z piwami craftowymi – Przystanek Bemowo.

    • ChceTo

      No właśnie po pierwsze na Bemowie, a nie Jelonkach. Najlepszy? W tamtej części przede wszystkim jedyny. I 4 krany to jednak dla mnie zbyt mały wybór.

      • Klosek

        No ale przecież w tym artykule piszę Pan o Bemowie…używa słowa Bemowo wielokrotnie.
        Cóż dla mnie artykuł wygląda na sponsorowany, pozdrawiam
        Każdy orze jak może.

        • ChceTo

          Nie wątpię, że kiedyś doczekam się sytuacji, gdy będę zarabiał na blogowaniu. I w każdym przypadku będę taki tekst podpisywał, jako sponsorowany. A w kwestii tego materiału – to nie kwestia pieniędzy, tylko subiektywnej (jak to z blogami bywa) opinii. Super, że jest Przystanek Bemowo, ale w mojej opinii to przede wszystkim pizzeria, gdzie pizzę można popić czymś dla odmiany smacznym.
          Fajnie, że komentujesz, zapraszam do regularnego czytania. A najlepiej na piwo w Beerhubie albo gdziekolwiek w okolicy 🙂

          • Raf Stef Szul

            Owszem mają tam cztery kraniki, tylko cztery, co wyklucza ich faktycznie jako pub, ale piwa rzemieślniczego tam nie brakuje, np. w butelkach. Obie lodówki po brzegi zapełnione są, a nie są małe, kilkudziesięcioma piwami z kilkunastu różnych browarów. Niestety to faktycznie taki jedyny pub na Bemowie, choć wiem od zaprzyjaźnionych browarników i piwowarów, że w planach jest otwarcie drugiego…:(

  • czik

    Miałem okazje zagościć w BEER HUB na ul. Powstańców Śląskich 20B na Bemowie w dniu otwarcia pubu.Atmosfera wspaniała, lokal klimatyczny. Oferta ciekawa- 6 kranów z Piwami kraftowymi + 2 na lagerki. Duzy PLUS za ogródek z tyłu domu gdzie można oderwać sie na chwilę od rzeczywistości i posmakować ulubionego piwka. Będe tam częsciej zaglądać. Powodzenia !

  • Radek

    Jakie Bemowo? To są Jelonki!!!

  • Kuba

    Nareszcie coś godziwego na Jelonkach. Byłem, sprawdziłem. Jest dobrze i to w odległości może 200 m w linii prostej od mojego domu 🙂 Będę wracał do Beer Huba. Właściciele mogliby jeszcze tylko kopsnąć sobie profil na fb, bo takie mamy czasy, że jak kogoś nie ma na fejsie to…

  • Raf Stef Szul

    Jelonki to obecnie gmina Bemowo, choć do roku 1989, należeliśmy do dzielnicy Wola, patrz Hala Wola, jak i późniejsze Fort Wola. Poza tym wspomniano tu o Bemowie i Jelonkach, a co z Kołem na którym obecnie mieszkam? Mamy tu dwa bardzo dobre sklepy z piwem rzemieślniczym i to nie tylko tym butelkowym (opcja z kraniku), patrz Beczka Chmielu oraz Pod Strzechą, czyli sklep firmowy sklepu internetowego AleDobrePiwo.pl…:)