Alcatel Plus 10 – Pecet do plecaka

Są ponoć ludzie, którzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak era post-PC. Cóż – wolno im, podobnie jak każdemu wolno głosować podczas wyborów nawet na wyjątkowe polityczne wynalazki. I tak samo, jak wynalazki prędzej czy później trafiają na śmietnik historii, tak samo wielu (w tym ja) zdążyło już zapomnieć, czym jest stacjonarny pecet, a gdyby nie służbowy laptop, to i o takich komputerach bym zapomniał. Szczerze i z czystym sumieniem mogę Wam przyznać, że mi wystarcza Alcatel Plus 10.

Jeśli bowiem zaliczacie się do grona tych, którzy w niegdyś francuskiej, a od jakiegoś czasu chińskiej firmie, widzą synonim kiczu i tandety, sugerowałbym wyjście czym prędzej z nory i powrócenie do rzeczywistego świata. Alcatel już Idolem 3 ostatecznie pokazał, że jest liczącym się graczem na rynku smartfonów, a hybrydą Plus 10 pokazał, że podobnie jest w przypadku „pecetów nowej ery”. Gdyby bowiem pokazać grupie focusowej podczas ślepego testu kilka hybryd, jestem pewien, że znaczna część z nich nie widząc logo wybrałaby „plus-dziesiątkę”. Gustowna obudowa, oczywiście plastikowa, ale spasowana nawet bez minimalnych niedociągnięć, w kolorze stali na zewnątrz i białym wewnątrz. Ekran to oczywiście 10-calowy tablet, który możemy wyjąć i zabrać do łóżka, by obejrzeć sobie film, czy posurfować po internecie. Ekran IPS dysponuje idealną dlań rozdzielczością 1280×800 – nie ma mowy o pikselozie, kolory są wyraźne, nie odnosiłem wrażenia obcowania z urządzeniem z półki innej, niż wysoka. Plus 10 mocy nabiera jednak przy połączeniu z klawiaturą, gdy staje się po prostu komputerem. Kilka lat temu kupiłem 10-calowego netbooka, ale jego klawiatura (a mówimy tu o komputerze, nie hybrydzie) nawet nie umywa się do tej w produkcie Alcatela. Idealny skok klawiszy, rozmiar bez kompromisów – od ponad miesiąca do pisania tekstów korzystam praktycznie wyłącznie z Plus 10 i w zasadzie nie widzę minusów w porównaniu do większego komputera. No może jeden – touchpad Plus 10 ma chyba ADHD, bowiem rzadko zdarza się, by kursor dotarł tam, gdzie planuję go skierować. Jeśli więc chcecie korzystać z tego komputera regularnie, bardzo polecam mysz.

Drugim z kompromisów, na które musimy być gotowi, jest pamięć wewnętrzna, czy też coś, co w normalnym komputerze nazwalibyśmy przestrzenią dyskową. Wbudowane mamy 32 GB, możemy dołożyć kartę microSD do 64 GB i to by było na tyle. Inna sprawa, że w wyjątkowo przenośnym komputerze 96 GB powinno wystarczyć, tym bardziej, że możemy przecież przetrzymywać dane również w chmurze. Preferowana to oczywiście OneDrive, bowiem Alcatel Plus 10 korzysta z pełnej, desktopowej wersji Windowsa 10. Mój netbook sprzed kilku lat mógłby mu pozazdrościć, o ile bowiem na nim musiałem zainstalować mało wymagającego Linuksa Chromium, o tyle na Plus 10 bez żadnych problemów działa Windows 10, mimo zaledwie dwóch GB RAMu. Nic się nie zawiesza, możemy otworzyć kilka aplikacji na raz i przełączać się między nimi tak samo jak na zwykłym lap/desktopie. Na upartego możemy to wszystko robić nawet poza zasięgiem WiFi, bowiem w klawiaturze możemy również umieścić kartę LTE. Na początku nawet mi działała, ale potem coś kliknąłem, kontrolki przestały się świecić i za cholerę nie mogłem zmusić komputera na powrót do transmisji mobilnej. Mawiają jednak, iż klawiatura może służyć za hotspot dla maksymalnie piętnastu (!) urządzeń – w sam raz na wakacyjne wyjazdy 🙂

Warto pamiętać o wyłączaniu komputera, gdy z niego nie korzystamy. To nie jest tablet z Androidem, który możemy uśpić i przypomnieć sobie o nim po kilku dniach. Ponad 8 amperogodzin ogniwa w Alcatelu (w zasadzie dwóch, w ekranie/tablecie i w klawiaturze wystarcza sporo pracy, jednak jeśli po prostu zamkniemy komputer, może okazać się, że prądu szybko zabraknie. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie peceta, który da się naładować z powerbanka, a w przypadku Plus 10 nie ma w tej kwestii problemu. Komputer ładujemy przy użyciu gniazda microUSB, do dyspozycji mamy jednak również standardowe USB (brawo!) i nawet microHDMI.

Alcatel One Plus 10 to urządzenie, które bez problemu może zastąpić peceta, czy laptopa w codziennych rutynowych zadaniach. Do gier, czy montowania wideo oczywiście nie wystarczy, ale przy innych zadaniach na pewno docenimy fakt, że nosimy ze sobą komputer nie czując go nawet w plecaku, a dzięki gniazdu LTE nie musimy szukać WiFi. Dla blogera taki sprzęt to marzenie. ChcęTo approved 🙂alcatel10_ramka