A jury niech Szpaki rozdziobią

szpakFestiwal Kiczu Eurow…. tzn. Piosenki Eurowizji to wstydliwa tajemnica wielu Polaków. Przynajmniej od 12 lat, gdy wyjątkowo dobrze poradziła sobie Edzia Pszczelarka, która nie była Ewą. No bo niby gówniane, niby wszystkie piosenki podobne do siebie (aczkolwiek opadła mi szczęka, gdy w 2007 w przerwie podczas głosowania podczas finału w Helsinkach zagrała Apocalyptica), ale co roku w maju siadamy i oglądamy. Ja też – aczkolwiek piosenki jako takie mam w głębokim poważaniu, ale kręci mnie moment, gdy jury głosuje na najlepsze ich zdaniem utwory. Dokładnie ten moment, który od lat jest do bólu przewidywalny, od lat udowadnia, że występy piosenkarzy i piosenkarek są tylko dodatkiem do polityki, dokładnie ten, który do wczoraj budował poczucie bezsensu tego konkursu i dokładnie ten, który w momencie rozdzielenia głosów jury i widzów pokazał, że to, co było do tej pory, należy o kant dupy potłuc, a jury rozpędzić na cztery wiatry.

Nie trafia do mnie entourage Szpaka – nie nazwę się homofobem, po prostu noszący i zachowujący się tak mężczyzna wywołuje we mnie ogromny dysonans poznawczy. Nie ma jednak wątpliwości, że głos chłopina ma i z zamkniętymi oczami naprawdę dobrze się go słucha. Jak to zatem jest, że tego samego zdania był Vox Populi w Europie (i Australii 🙂 ), a tak zwani fachowcy stwierdzili, że gorzej śpiewali tylko Niemcy? Polacy po wejściu do UE rozjechali się po całym kontynencie, ale nie ma ich wszędzie aż tylu, by jedynie Polonia zapewniła temu Szpaku tak wysokie miejsce. Z Twittera wiem, że nawet mąż Joanne Rowling (tej od Pottera) wysłał SMSa na „młodego Syriusza Blacka z Polski”. Nie wiem, kto jest w składzie takiego jury, ale patrząc na wyniki jestem sobie w stanie wyobrazić staru… tzn. ludzi wciąż wyraźnie starszych ode mnie, debatujących nad niuansami w technice wykonania utworu, ew. zastanawiających się na kogo wypada oddać swój głos. Czyli generalnie nad wszystkim tym, co zwykli widzowie mają głęboko w dupie. Zwykły widz jest jak Ty, Ty, Ty też, czy ja – on ocenia, czy piosenka spodobała mu się czy nie. Nie ma słuchy absolutnego, tylko „słuch muzyczny II stopnia” – nic nie gra, gra brzydko, gra ładnie. I czy się to jurorom podoba czy nie, to dla takich jak my jest ten konkurs, ale nie dla dziadków i babć dających najwięcej punktów swoim geograficznym sąsiadom albo politycznym przyjaciołom. A fakt, że według nich utwór jest przedostatni, a według wydających swoją kasę widzów – trzeci, jest dla nich kompletną kompromitacją i powinien stać się gwoździem do trumny takiej formy głosowania. A niech ich rozdziobią. Szpaki 🙂

PS: Tak, jestem dumny z tego, że Szpak ładnie zaśpiewał – zawsze będę dumny z tego, jeśli Polak/Polka pokaże się z dobrej strony na świecie i tego samego życzę Wam.

PS 2: Fajnie by było, gdyby polskie wyniki ogłaszał ktoś, kto umie mówić po angielsku bez tak koszmarnego akcentu jak pani Popek… Już chyba Szpak w X-Factorze lepiej mówił po angielsku, a ci, którzy oglądali, wiedzą, że „co nieco” mu brakowało.