Alcatel Idol 4 – Wyższa półka w cenie średniej

Załóżmy, że szukasz telefonu. Do kupienia. Telefonu ładnego, dobrze spasowanego, z bardzo dobrym aparatek i świetnym audio (zarówno głośnikami, jaki i słuchawkami). Całkiem wydajnego i najlepiej jeszcze gdyby miał headset do wirtualnej rzeczywistości. O, i najlepiej, żeby kosztował w okolicach 1200 złotych. Zanim wybuchniecie śmiechem i zaczniecie się zastanawiać jak mocne było piwo, które piłem pisząc to (a nie miało ponadstandardowej mocy, opiszę je w czwartek) – poznajcie Alcatela Idol 4.

Alcatel to dla fenomen mnie po wielokroć. Na mobilnym rynek nie wrócił mocnym uderzeniem (pamiętam, jak patrzyli na mnie ludzie, gdy testowałem budżetowego Hello Kitty 🙂 ), ale przynajmniej od roku firma z francuskim rodowodem i chińskimi aktualnie genami bardzo mocno zakorzeniła się wśród producentów telefonów ze… średniej półki. Tegoroczne flagowce z linii Idol to kolejny dobry krok – dobry do tego stopnia, że chyba już nad tę średnią półkę wyszły. Już choćby sam wygląd – gdyby nie logo (notabene mocno odświeżone) nikt nie byłby w stanie powiedzieć, że to telefon od Alcatela. Klasyczne i jednocześnie nowoczesne rysy, modne zaokrąglenia, aluminium i szkło, niespotykane w innych urządzeniach głośniki nie dość, że stereo, to jeszcze z siateczkami z dwóch stron. Biorąc pod uwagę, że za jakość ich brzmienia – podobnie jak słuchawek w zestawie sprzedażowym – odpowiedzialna jest renomowana firma JBL, nic dziwnego, że tak jak przy Idolu 3 można było powiedzieć, że BoomSound od HTC ma godnego siebie rywala, tak teraz – a mam możliwość położenia obok siebie HTC 10 i Idola 4 – jakość dźwięku delikatnie się od siebie różni, ale:

  • na pewno nie tak , jak cena obu terminali
  • to wciąż bezdyskusyjnie są miejsca 1 i 2 overall
  • konkurencja nie ma „Trybu didżejskiego”, pozwalającego na scratchowanie i miksowanie dwóch utworów

Ekran aż tak dupy nie urywa, ale absolutnie nie ma do czego się przyczepić – jest jasno, wyraźnie i ostro. Nadeszła więc pora na wykorzystanie pudełka, bowiem Idol 4 zapakowany jest w… okulary VR. Jeśli od razu nasuwa się Wam skojarzenie z Gear VR to macie rację – okulary Alcatela wyglądają równie dobrze, telefon montuje się w nich w ten sam sposób, Hub VR uruchamia się po wpięciu słuchawki do okularów, a obsługa jest podobnie intuicyjna. Nie ma aplikacji Oculusa, ale przypominam, że chodzi o sprzęt za 3 razy mniejsze pieniądze! Problemem okazuje się nie być nawet fakt, że mamy do czynienia z ekranem zaledwie (jak na VR) Full HD. Może ja ślepy jestem, ale pikselozy nie widzę, a może być tylko lepiej, bowiem przy modelu 4S będziemy już mieć do czynienia z matrycą QHD.

Przyczepić mogę się tylko do jednego, ale to zostawiłem na koniec. Kiedy dostałem pierwszy raz sampla Idola 4, przez pół dnia… nie mogłem go włączyć. Byłem pewien, że jest nienaładowany, ale 3 godziny pod ładowarką nie przyniosły efektu. Wreszcie jakimś cudem udało mi się wejść do recovery, tam wybrałem restart i ku mojemu szokowi okazało się, że telefon jest… w pełni naładowany. W czym tkwił problem? Cóż, dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że na górze po przeciwnej stronie od przycisków głośności jest jakiś dodatkowy guzik. Co on robi? Hmmm… Włącza, wyłącza, blokuje i odblokowuje telefon. Telefon, który uparcie usiłowałem włączyć umieszczony pod przyciskami głośności „Przyciskiem Boom”. Sam pomysł generalnie jest bardzo fajny – pozwala zrobić zdjęcie przy zablokowanym telefonie, zobaczyć animację pogody, uruchomić surround przy odtwarzaniu wideo, wzmocnić basy przy muzyce, czy poprawić klarowność rozmowy. Ale na litość, nie w tym miejscu!

Nie znam wyników sprzedaży Alcatela, ale patrząc na ogólne podsumowania rynku nie widzę chińsko-francuskiej firmy w czołówce. I szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Jestem w stanie zrozumieć tych, których na to stać, że sięgną po słuchawkę z absolutnego topu. Bo ich stać, bo lubią zaszpanować logo, bo dlaczego mieliby zrobić inaczej. Ale jeśli ktoś ma do wydania ca. 1300 złotych na telefon i wybierze słabszą jakościowo i wydajnościowo pozycję konkurencji, pogardliwie parskając na Idola 4, z regularnie aktualizowanym Androidem 6.0.1, to nie okaże się spryciarzem, tylko idiotą.

idol4_rama