Krewni&Znajomi Wojtek: Tak że tego – Prawie, jak domowe!

Uwielbiam ludzi z pasją. Takich, którzy na przekór wszystkim i przeciwnościom losu potrafią się zebrać i zrealizować swoje marzenia. Takich, którzy, gdy wyrzucą ich drzwiami, to wchodzą oknem, którzy inwestują własną kasę i zasuwają aż padną. Ale o ile startupów technologicznych jest dużo i gdybym wszystkich uwielbiał to chodziłbym naćpany miłością :), to ze startupem piwnym zetknąłem się dopiero pierwszy raz.

Karola z browaru Krewni i Znajomi poznałem, gdy na szybko wpadłem do Beerhubu po piwko na wynos, a Karol przynosił „Tak, że tego”. Kiedy usłyszałem jak wygląda działalność browaru – że to on, jak główny piwowar jako jedyny zna się dobrze na piwie, inny z Krewnych i Znajomych zna się na Excelu więc wylicza co trzeba, inny na logistyce… Takie rodzinno/przyjacielskie przedsięwzięcie z głównym piwowarem, warzącym „pomysły” w domu i rozwożącym rozwinięcie ich efektów po knajpach!

Jest zatem pasja, jest serce, jest dar losu od Karola ;), sprawdźmy więc jak ze smakiem i zapachem 🙂 „Wojtek: Tak że tego”, bo tak brzmi pełna nazwa piwa, to American Pale Ale. Tak więc klasycznie, wiosennie i bez ryzyka. Skąd dziwna nazwa? Wojtek to ten od Excela, a „tak, że tego” to jego ulubione powiedzonko. Podobnie mają być budowane nazwy kolejnych wywarów, a następny już nie będzie taki ostrożny, bowiem chłopaki szykują się na soura!

Co do APA, sugerują by pić je w shakerze, w temperaturze 8-12 st. C. Nie lubię pić w shakerze i pozwolę się nie zgodzić z twórcami, bo naprawdę szkoda tracić całkiem intensywnych aromatów. Jeśli już trzymać się zaleceń temperaturowych, to raczej w górnej części widełek – przy zimnym piwie z zapachami jest jeszcze jeszcze, ale smaki wydają się stłamszone, zamknięte. Jest oczywiście owocowo, bardziej wytrawnie niż słodko, co zdecydowanie pozytywnie wpływa na pijalność. Ciekawa niejako wielostopniowa goryczka – wyraźna na początku, wręcz szczypie w kubki smakowe, by w dalszej części picia delikatnie, płynnie wygasać. Zostaje jeszcze na trochę na kubkach smakowych, ale nie jest to jakieś męczące uczucie zalegania. Choć stawiam… może nie dolary, ale złotówki przeciwko orzechom, że to jest mimo wszystko więcej, niż 25 IBU.

Świetne piwo na lato, mam nadzieję, że niebawem pojawi się kolejna warka i beczki. Jako temu beer-geeku brakuje mi tylko pełnego składu na etykiecie – pisanie: „słody, chmiele” kojarzy mi się raczej z korpo-lagerami, kraftowcy zazwyczaj chętnie się chwalą co tam do kotła wrzucili. Ale nie bez kozery jedyną uwagę zostawiłem na koniec – jeśli zobaczycie to piwo w sklepie/knajpie, nie ma co się zastanawiać. Brać!

takzetego