Dbaj o płuca, czyli kierowców odczucia ambiwalentne

Czytam sobie w piątek newsy i trafiłem na informację, jak to naukowcy z Politechniki Warszawskiej zbadali powietrze w całej Warszawie (nie tylko tam, gdzie są stacje pomiaru zanieczyszczeń) i wyniki wyszły im – no cóż, raczej w kierunku tych koszmarnych. Opisy cząsteczek o średnicy 2,5 mikrometra wbijających się głęboko w spragnione tlenu płuca rowerzysty (ostatnio w miarę regularnie jeżdżę 12,5 km do pracy moim alu-rumakiem)… damn, to robi wrażenie. Do tego stopnia, że niebawem dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora marki Respro, trafi do mnie przygotowywana głównie pod kątem rowerzystów maska Respro Cinqro. Oczywiście dokładnie opiszę, bardzo jestem ciekaw jak się w tym oddycha.

maskaNo ale z drugiej strony, patrząc z punktu widzenia kierowcy samochodu, to jaka jest alternatywa dla dalszego zasmradzania miasta? Wsiądzie na rower – to <ironia>nie dość, że się bidulek zmęczy i spoci</ironia>, to jeszcze się nawdycha cząstek PM 2,5, które przy zamkniętych szybach i klimie w aucie osiądą mu na filtrach kabinowych. Wsiądzie do autobusu? Im cieplej tym większa szansa, że przy uwielbieniu mieszkańców stolicy (i zapewne nie tylko) do mydła i dezodorantu wsiadając po raz drugi będzie musiał założyć na nos spinacz. A nie liczę jeszcze wielbicieli chateau de jabol, czy takich dżentelmenów jak pan, który kilka miesięcy temu stojąc w autobusie przede mną sądząc po specyficznych walorach był uprzejmy chwilę wcześniej zdefekować… Ja samochodem nie jeżdżę bo nie lubię korków, w autobusie czytam, a na rowerze chudnę. Nie jestem wojującym rowerzystą, nie krzyczę na kierowców (chyba, że zachowują się na drodze jak kompletni debile i potencjalni bandyci), nie jeżdżę w Masach Kretynicznych. Po prostu uważam, że warto, jeśli nie dla dobra ludzkości to przynajmniej siebie samych, poszukać alternatywy do poniewierania własnych płuc? Czego i Państwu życzę.

Fot. Wikimedia Commons