Kindle Oasis – Książka, której nie czuć

Od zawsze lubiłem czytać. Od kiedy pamiętam, moja ś.p. Mama mówiła, że książki połykam. Sytuacja nieco się zmieniła, kiedy po raz pierwszy skusiłem się, żeby wziąć do ręki czytnik e-booków. Kiedyś byłem dokładnie taki, jak dzisiejsi przeciwnicy e-czytania: że tak nie można, że książka, że papier, szelest, pachnie… Cóż mogę teraz powiedzieć, po bodaj 4 latach z różnymi odmianami Kindle’a? Fetyszyści i tyle! A po przejściu na e-booki sytuacja zmieniła się u mnie o tyle, że zamiast książki połykać, zacząłem je wpier**lać 😉

Dlaczego Kindle? Bo to synonim czytnika, tak jak iPad tabletu, a TakTak przez wiele lat – telefonii prepaid. O tym, dlaczego warto wybrać Kindla, napisano już tomiszcza – ja wybrałem go dlatego, że gdy kupowałem mój pierwszy czytnik, wtedy to był chyba Kindle 5(?) dawał najlepsze „value for money”. Zmieniłem go na Paperwhite II, bo żona narzekała, że świecę lampką w sypialni :), a nowy czytnik też był w cenie bardzo atrakcyjnej. Dlaczego? Dlatego, że Amazon nie chce zarabiać na czytnikach, tylko na treści. Hmmm, cóż – model Oasis, podobnie jak wcześniejszy Voyage, nieco temu zaprzecza, choć Amazon wciąż pozostawia wybór między urządzeniem „normal” i premium.

Kiedy więc trafił w moje ręce wymarzony Oasis, nie było innej opcji, niż porównać go z Paperwhitem. Co z tego wyszło?

  • Jest mniejszy, choć ekran ma taki sam

Tego się nie da nie lubić 🙂

  • Z jednej strony wyraźnie chudszy, z drugiej jednak – asymetryczny (gdzieś się te bebechy musiały zmieści)

Pierwsza myśl – o jezu! Jak ja będę z tego czytał! Po 5 minutach już o tym nie myślałem. Chwytanie Oasisa w dowolnej pozycji jest kompletnie naturalny, choćby z racji zaledwie 131g masy! Jego po prostu niemalże nie czuć! Wyobraźcie sobie teraz jakąś wielką księgę… o, np. „Psychologia i Życie” Zimbardo. Wyobraźcie sobie, że waży jedynie 131 gramów! Oasisa mnie było wygodniej trzymać za „grubaska”, choćby dlatego, że tam znajdziemy…

  • Przyciski przełączania stron

Super. Hurra. Mam obsesję brudnych i zasmużonych ekranów. Brakowało mi tego jak cholera w Paperwhite. Co więcej, tutaj możemy programowo ustawić, który z dwóch przycisków będzie przełączał do przodu, a który do tyłu. Ja w tej pierwszej roli obsadziłem dolny przycisk. Nieważne z której strony wolimy mieć przyciski – jeśli obrócimy ekran, to samo stanie się z treścią na nim.

  • Ekran 300 ppi

Czyli dwa razy gęściej, niż w moim dotychczasowym czytniku. To trochę tak jak z porównywaniem obrazu 1080p i 1440p/4K. Niby 1080p wystarcza. Ale ten drugi wywołuje „wow”. Czcionki są wyraźniejsze, wszystko co widziałem na ekranie robiło wrażenie smuklejszego. Przy e-papierze nie oznacza to jednak przede wszystkim takiego jak w smartfonie drenowania…

  • Baterii. A w zasadzie dwóch.

Amazon wpadł na całkiem sprytny pomysł – wyposażył „Oazę” w maluśką 245 mAh baterię, dokładając kolejne 1290 w…

  • Okładce.

Okładce sprzedawanej w zestawie z czytnikiem, która dzięki magnetycznemu mechanizmowi spina się z „główną jednostką”, nie tylko zakrywając ekran, ale też doładowując ze swojego ogniwa młodszą siostrę. A może córkę? 🙂 Pomysł nie jest głupi – możemy np. jadąc do pracy zostawić w domu okładkę, ale jeśli czytacie tak dużo jak ja (kończę 27. książkę w tym roku), a podróż do pracy trwa długo, może się okazać, że pod koniec Kindle się zdrzemnie aż dotrzecie do domu

Rozkręciłem się jak rzadko, pora kończyć – i wytłumaczyć się, dlaczego po raz pierwszy na blogu dałem gadżetowi dwie pieczątki. Bo choć pokochałem Kindle Oasis i boję się na myśl, co powie żona na wydatek niemal 300 euro, to muszę być wobec Was jak zawsze szczery. Jeśli już macie Kindle’a i jesteście z niego zadowoleni, Oasis nie jest artykułem pierwszej potrzeby i choć Wy na pewno bylibyście szczęśliwi, to Wasi życiowi partnerzy przeklęliby Was za wydanie tej kasy i mnie za to, że Was namówiłem. Jeśli jednak Wasz czytnik dogorywa, albo chcecie spróbować jak to jest z tym e-czytaniem, warto rozbić świnkę skarbonkę. Lepszego czytnika nie kupicie.

kindle_ramka

  • Cabernet

    Z tego co widziałam Oasisy są już na czytio.pl – w różnych wersjach, jak weźmiesz bez 3G to zawsze to trochę taniej.

    • ChceTo

      Akurat Kindle to wolę brać prosto z Amazona, najbezpieczniej. 3G faktycznie w czytniku przydałoby mi się chyba tylko na zagranicznym urlopie do ściągania kolejnych numerów prenumerowanych gazet. A Oasisa to nawet nie to, że muszę mieć – ja po prostu bym chciał :), mój Paperwhite 2 jeszcze sporo wytrzyma.