Piwa z Browaru Palatum – Lepsze od oranżady

Ostatnia sobota, temperatura ok. 30 st. C, a ja mam za sobą ponad 2 godziny biegania na odkrytym terenie. Nie narzekam, takie sobie hobby wybrałem, gdzie biegania nie brakuje, co nie zmienia faktu, że przez ostatnie 30 minut aktywności fizycznej przy życiu trzymało mnie tylko to, że po drodze do domu zahaczę o BeerHub, z nadzieją, że podpięli coś odpowiedniego do pogody.

Taaaak! Jest witbier. O Browarze Palatum czytałem wcześniej u Docenta i wyglądało to fenomenalnie. W Warszawie (no dobra, na obrzeżach, ale formalnie w) zrobić na parterze jednorodzinnego domu pełnowartościowy browar? Dobra, bez szaleństw, z wybiciem 13hl, ale sztuka jest sztuka! Zastanawiałem się, czy z tej racji będę miał szansę trafić gdzieś na wywar z Marysina Wawerskiego, a tu – niespodzianka – nawet dwa, na kranach u Magdy i Patryka.

Zacząłem od wita. Jezusie słodki, toż to AMBROZJA! Zapach może nie powalił, ale nie z racji na słabą jakość, tylko niską intensywność. Nie dałem mu szansy się uwolnić, niczego nie ogrzałem, tak bardzo pragnąłem piwa rześkiego i ZIMNEGO. Gdyby nie to, że bałem się oblać, wypiłbym je duszkiem. Jeśli chodzi o smak, to na tablicy spokojnie można by narysować Minionka, bowiem zdecydowaną dominantą są banany. Fajnie podkręcają go przyprawy, nie ma goździków, jest – hmmm, o ile skórkę pomarańczy i kolendrę rozróżnię, o tyle w curaçao i aframon madagaskarski… wierzę 🙂 Pewnie BJCP nazi przyczepiliby się, że to żaden wit, ale dla mnie to chyba najlepszy – choć nieco szalony – przedstawiciel stylu, jakiego piłem w ciągu ostatniego roku.

Gdy zaspokoiłem pierwsze pragnienie, sięgnąłem po Primusa – jak sama nazwa wskazuje pierwszą warkę z browaru Łukasza Kojro. Tu już jest grzeczniej i dojrzalej, ale nie mniej świeżo. West Coast IPA powinny się charakteryzować wyrazistą chmielowością, dzięki bliskości położonych w pobliżu Pacyfiku pól chmielowych. Tak właśnie jest i dzięki temu piwu, mimo 14,5 BLG, bliżej do wita niż do ekstraktywnej goryczkowej IPA. Trochę jak esencja z owoców tropikalnych, z wyraźną, ale nie zalegającą goryczką i odrobiną słodyczy, cholernie zdradliwe przy swoich 6,3% alkoholu. Jeśli miałbym oba opisywane piwa określić jednym słowem, byłby to balans, a ewentualnym drugim byłaby rześkość. Oranżada dla dorosłych, super strzał na lato. #będępił

palatum_ramka