Kormoran Imperium Prunum – Zasłużony światowy top

Wystarczyło zobaczyć butelkę tego piwa, by wiedzieć, że muszę je mieć. Widząc to niewątpliwe dzieło sztuki, gdy przeczytałem, że mam się spodziewać imperialnego bałtyckiego porteru 26 BLG (!!!) wiedziałem, że będzie to coś wyjątkowego. Imperium Prunum z Browaru Kormoran, bo to o nim mowa, trzymałem bodaj pół roku, by wypić je jako nr 500 na Untappd. Do tego czasu wbiło się na 10. miejsce na świecie (!) w Ratebeerze i gdy wreszcie go skosztowałem, wiem, że to miejsce jest jak najbardziej zasłużone.

Nie wiem, ile hekto porteru z wędzoną suską sechlońską (to śliwka taka) opuściło olsztyński browar, ale takiego hype’u nie było chyba nawet na beczkowego RISa i BW z Doctora Brew. Reglamentacja („Dwie butelki? Żartuje pan, tak?”) piwa za +/- 20 PLN za butelkę? Co więcej – nie kraftowego tylko… no właśnie, takiego „pomiędzy”, bo Kormoran to ani kraft ani korpo. Inna sprawa, że jeśli ktoś ze znajomych prosi mnie o radę, jakie dobre piwo może kupić w markecie, bez namysłu radzę Kormorana. Oni nie bali się pójść w nowofalowe piwa, a taki Coffee Stout, czy American IPA tylko dowodzą słuszności ich decyzji. Aha, jeszcze jedno – piwa, które po błyskawicznym zniknięciu z półek krąży w drugim obiegu za 100-150, a czasami nawet 200 PLN za butelkę!

Otwierając Imperium Prunum bałem się efektu kompotu z suszu. Nie cierpię tego paskudztwa, rzygać mi się chcę, gdy wezmę łyka. Wącham i… jest dobrze. Na pierwszy rzut nosa 😉 zdecydowanie wędzonka, ale nie zdominowana śliwką, a raczej idealnie z nią skomponowana. Węgierka – i chwała jej za to – nie planuje wyrwać się na pierwszy plan. Leje się niczym RIS (przy tylu BLG nic dziwnego), gęsto i oleiście, z kremową pianą, niczym z azotu. W tumblerze do zapachów dochodzi jeszcze czekolada, wyraźniejsza w miarę ogrzewania.

No to co, pijemy? Ufff. Nie. Ma. Tego. Cholernego. Kompotu. Z. Suszu. Słodka, mleczna czekolada – to dla mnie zdecydowana dominanta smaku tego piwa. Mnie słodkość nie przeszkadzała, jestem łasuchem, ale potrafię sobie wyobrazić ludzi, dla których akurat tutaj będzie słodyczy zbyt dużo. Śliwka – ponownie jak w zapachu – nie dominuje, a raczej wzbogaca, dzięki czemu czekolada jest absolutnie wielowymiarowa, z nutką suski, przypraw, subtelną cierpkością skórki wędzonej śliwki. Rozpływając się z zachwytu nad bogactwem smaku ambrozji spod Olsztyna, nawet na chwilę nie zwracamy uwagi, że mamy do czynienia z wywarem o zawartości 11% alkoholu. W zapachu absolutnie go nie czuć, w smaku natomiast bardzo przyjemnie grzeje w gardło, ale bez krztyny alkoholowej goryczki. Zdradliwe bydlę 🙂

Pierwsza dziesiątka na świecie i noty >4,3 na Untappd – nie ma w tym cienia przesady. W mojej prywatnej klasyfikacji 503 (już) wypitych piw Imperium Prunum też namieszało. Aktualne podium to:

  1. Omnipollo Noa Pecan Mud Cake Stout
  2. Kormoran Imperium Prunum
  3. Westvleteren XII

Nie mogę się doczekać przyszłorocznej warki. 100 złotych bym nie dał, ale w ewentualną kolejkę społeczną po 20 PLN za butelkę mogę się zapisać choćby teraz.

imperiumprunum_ramka