PasteLove Sorbet Piwny – Dobry pierwszy krok, teraz kraft!

pastelovesorbetWszystkim co piwne, warto się zainteresować, szczególnie, gdy jest się blogerem piwnym, aspirującym do bycia czytanym i popularnym blogerem piwnym. Kiedy więc dowiedziałem się, że krok od domu, w nowej, ciekawej lodziarni, odpowiadającej na popularną ostatnią modę na naturalne lody, pojawił się sorbet piwny… Przecież wiecie, że musiałem tam być!

PasteLove lody pojawiły się w miejscu, w którym nie spodziewałbym się takiego lokalu. Kiedyś, przez lata był tam sklep mięsny (dżizas, jak tam potrafiło walić padliną!), potem Alkohole 24h, przez jakiś czas żarcie dla zwierząt, a teraz… No cóż, teraz miejsce, które jeszcze bardziej może pielęgnować przywiązanie do Jelonek, bo już nie trzeba jeździć na pyszne lody do Centrum, a na dodatek kosztują 3 PLN, a nie 5, jak w najpopularniejszych modnych lodziarniach. To nie jest blog o lodach, więc zaznaczę tylko, że jest pysznie, gęsto i esencjonalnie, a wszystko co oferują to ręczna robota. Smaki bywają mocno wypasione, a wśród nich znalazł się wspominany piwny sorbet.

Nie ma mowy o pomyłce – już pierwszy liz pokazuje, że mamy do czynienia z piwem. Konsystencja jest dość wodnista (a może sorbety w ogóle tak mają – nie wiem, generalnie nie jadam sorbetów), ale w żaden sposób nie wpływa to na esencjonalność. Piwo jest ewidentne, wyraźne i… słodkie. Być może zasugerowałem się tym, co powiedziała mi miła pani, nakładająca lody, ale smakowało jak dosłodzone Tyskie. Z tą różnicą, że tych lodów nie musiałem jeść na siłę, choć nie obraziłbym się, gdyby były nieco mniej słodkie. Może właściciele PasteLovych, jeśli to czytają, zdradzą nieco tajemnicy, jak robili i czy da się dodać nieco wytrawności?

Sorbet lodowy to bez cienia wątpliwości fajny pomysł, choć ja traktuję go jako pierwszy krok. Proponowałem już na blogowym Facebooku, żeby pójść nieco dalej i zrobić choćby małą serię próbną na piwie kraftowym. Na przykład na jakimś milk stoucie. Pierwszy stanę w kolejce, opiszę i napiszę, że chcę to bardzo.