Brasserie Dupont Avec Les Bons Voeux – Najlepsze życzenia z… Carrefoura

Kraft wchodzi nie tylko pod strzechy, ale i do hipermarketów. Ja nie narzekam – dzięki temu czasami mogę trafić prawdziwe perełki za relatywnie niską cenę. Kiedy zaglądam do Carrefoura w okolicy, zawsze zachodzę do alejki z zagramanicznymi piwami, odpalam Untappd i patrzę co te wynalazki są warte. Bohater dzisiejszego wpisu zaintrygował mnie przede wszystkim wyglądem. Smukła butelka, korek, metalowa osłonka niczym w szampanie. 11.99 zamiast 17.99? Dobra, ile to ma w Untappd? Prawie 4? Bierę 🙂

Avec Les Bons Voeux (czyli po naszemu „Z najlepszymi życzeniami” – to miłe 🙂 ) z belgijskiego browaru o nazwie – za przeproszeniem – Dupont to Saison/Farmhouse Ale. Kupując to piwo dosłownie dwa dni temu z racji tego farmhouse spodziewałem się czegoś bardziej w kierunku kwaśnym (ale ostatnio kwachy jakoś mnie przekonują). Jak wyszło?

Korek wyskakuje niczym z szampana. Byłem gotów łapać ryjem wylatujące piwo, ale na szczęście było na tyle uprzejme, że zostało w butelce. Żałuję, że nie przyszykowałem się do zdjęcia… dymu. Serio – dym wisiał nad butelką chyba kilkanaście sekund, normalnie jak na kreskówce. Zapach – cóż, cholera, może jakoś sobie wbiłem w głowę tę kwaśność i bretty, ale naprawdę miałem wrażenie, że czułem w tym piwie nuty funky. Ni cholery nie było słodko przyprawowe – zapowiadało się raczej kwaśno-rześko.

I w smaku okazało się dokładnie takie. Nie miałem za bardzo chęci rozróżniania tych wszystkich owoców, ale zdecydowanie były – na pewno żadnych tropików, porządne znane w Europie owoce 🙂 – ciężkie, soczyste, ekstraktywne i… wytrawne. I tak jak wytrawności nie lubię, tak tutaj bardzo fajnie się komponowała, jeszcze z tą odrobiną (ale bez przegięcia) kwasku, czy raczej kwaskowatości. Do tego nieco nut funky i to wszystko do kupy złożyło się na piwo zaskakująco pijalne i… cholernie podstępne, bowiem w tej niepozornej buteleczce kryje się 9,5% alkoholu. Przy piciu kompletnie tego nie czuć, grzania w gardło nie ma – naprawdę mistrzostwo piwowara.

Dla porównania spróbowałem potem polskiego saisona, No Reason z Innych Beczek. On już w zapachu wydawał się taki bardziej melasowaty, słodszy. W smaku nie było aż tak, ale różnica między oboma piwami była wyraźna. Mnie do tej pory saison kojarzył się jednak z wyraźniejszą słodyczą, czy wyraźnymi przyprawami, tak bardziej w stronę Belga. Piwo o popieprzonej francuskojęzycznej nazwie smakuje kompletnie inaczej i na sytuację, gdy otwierając je spływałem potem, nadawało się znakomicie. Za 18 PLN pewnie bym go nie kupił, ale za 12 – absolutnie nie żałuję.

Dupont_albv_Ramka