Bazyliszek Czarna Mańka – Rześki kwasiur

Ja to jakiś dziwny jestem. Nie lubię Gose, nie trafiają do mnie kwasy, a jednak raz na jakiś czas skuszę się na kolejny wynalazek. Podobnie było kilka dni temu, gdy zajrzałem do Beerhubu, a tam z piw, których jeszcze nie piłem, tylko Czarna Mańka.

– No to dawaj Mańkę please
– Ty, ale to kwas!?
– A co mi tam. Niech będzie

 

To się dopiero nazywa rzut na głęboką wodę, co? 😀 Po nalaniu piwo wygląda cudownie i… kompletnie nie jak piwo. Kolorem przypominało mi gęsty sok porzeczkowy, może nieco zbyt ciemny jak ma porzeczkę. Choć z drugiej strony – to jest sour ale z czarną porzeczką, może ona jest czarna tylko z zewnątrz, a sok ma właśnie taki? Halo, czy jest na sali znawca owoców?

W zapachu jest kwaśno, owocowo i rześko. Owoce jadam zazwyczaj w piwie – pewnie gdybym miał więcej do czynienia z czarną porzeczką, byłbym w stanie ją rozpoznać, ale coś tak się w zapachu kręciło. Wąchanie kwasa to jednak nie problem – kluczem jest podjęcie próby wypicia go. 3… 2… 1…

Jest dobrze. Kwaśność w takich piwach to jedna sprawa, druga to charakterystyczny smak bakterii kwasu mlekowego. W Czarnej Mańce udało się pogodzić jedno z drugim, jest śliskość, oleistość i lekka słodycz, a naprzeciw nich charakterystyczna kwaśność owoców, która jednak dzięki pierwszemu aspektowi nie wychodzi na pierwszy plan, zgrabnie się komponując z innymi walorami smakowymi. Rezultatem jest piwo kwaskowe, ale jednocześnie rześkie i bardzo pijalne, z delikatnie wyczuwalną drożdżową dzikością w smaku. Kwaskowe, ale nie kwaśne – co oznacza, że nie wykręca ryja, ale zdecydowanie orzeźwia, do tego stopnia, że chce się je pić dalej. Na napój polecany do gaszenia pragnienia ma nieco za dużo alkoholu, więc uważajcie – bo może najpierw ugasić, by rano wygenerować jeszcze większe 🙂

CzarnaManka_ramka