Sony XD8505 – Cudowny obraz, aplikacje pod ręką i… nieoczekiwane resety

Mam mieszane uczucia. Miałem już praktycznie gotowy tekst, generalnie radosny, hurra, wychwalający pod niebiosa telewizor z Android TV, rzygający tęczą, gdy wczoraj wieczorem postanowiliśmy jeszcze obejrzeć z małżonką ostatnie dwa odcinki Stranger Things na Netflixie (swoją drogą gorąco polecam!), włączam telewizor, wciskam guzik Netflix na pilocie, a tu… nic. Nul. TV włączone, pilot nie działa. Wyjęcie i włożenie baterii nic nie daje. Westchnąłem więc i sięgnąłem po starego wielofunkcyjnego Logitecha, skonfigurowałem telewizor… i nic.

Damn. A może restart TV coś da? Guzikiem się nie da, nie reaguje… No to na chama z sieci. No. Po restarcie zadziało. No i niby działa, niby nie powinienem się przejmować, ale czy powinno tak być? Czy w samochodzie z Androidem też nagle wszystko się zawiesi i np. hamulec nie zadziała? Brrrr, freaky.

No dobra, ale Android TV to tylko element – choć istotny – telewizora i na całościową ocenę nie może wpłynąć aż tak bardzo. Tym bardziej, że poza tym nieszczęsnym „padem” jest naprawdę świetnie. Oszczędzę Wam dziesiątek nazw technologii i akronimów, których nikt nie rozumie ;), wiecie, że na ChcęTo Blogu takich rzeczy nie ma, a można przeczytać tylko o tym, jak się z danego urządzenia na co dzień korzysta. 55-calowy telewizor Sony XD8505 jest przede wszystkim zaskakująco lekki. Gdy zszedłem pomóc kurierowi go wnieść, zaparłem się „Z krzyża go!”, a on podniósł się niczym piórko. Na upartego można by go wnieść samemu, tylko trzeba by mieć ramiona niczym Tytus de Zoo, bo pudło jest wielkie. Montaż nie był intuicyjny – po kwadransie prób dopasowania wszystkiego do wszystkiego poddałem się i odpaliłem Youtube’a. Voila. 3 minuty z pomocą wkrętarki, telewizor stoi na miejscu (cieniuteńki, ślicznie to wygląda) i dalej wszystko jest z górki: wybieramy nasz kraj, miejsce ustawienia odbiornika (ściana lub półka, w zależności od tego konfigurują się głośniki, wow). Potem jeszcze logowanie do konta Google (można za pośrednictwem telefonu w tej samej sieci WiFi, wchodząc na stronę podaną na TV i wpisując odpowiedni kod, jest duuużo szybciej) i to w zasadzie tyle. Działa 🙂

A działa tak, że obraz wyrywa z butów. Wynalazłem na Youtube świetny film w 4K z HDR wychwalający uroki naszego pięknego kraju, gapiłem się z rozdziawioną paszczą i miałem wrażenie, że ślinię się, niczym wilczur wpatrujący się w gicz cielęcą, czy inne badziewie. Ja pie***lę, jakie to było GENIALNE! Wygląd kolorów, ich nasycenie, naturalność – może dobry fachowiec miałby się do czego przyczepić, ale ja, zwykły widz, po prostu miałem wrażenie, że gapię się bezpośrednio przez czyściutką szybę kamery drona, którym te filmy były kręcone. Po prostu nie widziałem czegoś tak realistycznego. Nie wiem jakie systemy spowodowały, że tak to wyglądało i mam to w d… tzn. pozostaje to poza orbitą moich zainteresowań. To. Był. Kosmos.

Dźwięk – o ile ekran jest rewelacyjny, to dźwięk jest tylko świetny. Początkowo nie zwróciłem na to uwagi, ale żona zauważyła, że dwóm 10-watowym głośnikom brakuje basów. Zagłębiłem się więc w zakamarki menu telewizora (a jest ich sporo, warto im się przyjrzeć, bo mogą jeszcze bardziej pozytywnie wpłynąć na nasze wrażenia) i znalazłem predefiniowane możliwości wyboru stylów muzyki. Poprawiło się, basy słyszałem przynajmniej ja 😉 W ogóle bardzo podobała mi się możliwość uruchomienia dedykowanej dla telewizorów aplikacji Spotify (z autentykacją z poziomu telefonu w tej samej sieci WiFi) – łatwy intuicyjny dostęp do naszej bazy utwór i możliwość wyłączenia trzema kliknięciami… ekranu telewizora, który wtedy pełni rolę nieco płaskiego 😉 zestawu audio.

No właśnie, tu moja recenzja zatacza koło i wraca do Android TV, ale tym razem z pozytywnej strony. Gier na telewizorze nie instalowałem – choć myślę, że niektóre by się dało – ale możliwość obejrzenia prognozy pogody na telewizorze, przejrzenia filmów na Youtube (z tego korzystałem codziennie), szybkiego zakupu i uruchomienia treści z Google Play Movies, czy choćby odpalenia rzeczonego Spotify, a to wszystko w znanym Androidowcom środowisku, to rzeczy, które ułatwiają życie i oszczędzają nam kilka cennych minut w trakcie dnia. O, albo Netflix, od którego zacząłem – tu jest jeszcze fajniej, bo możemy uruchomić go… bezpośrednio z pilota. Polecam filmy w 4K – tych jest sporo, a dodatkowo z HDR niewiele (jeszcze).

Na koniec warto zwrócić uwagę na to, jak telewizor współpracuje z telefonem. Zakładam, że ze wszystkim, choć ja akurat podczas testów miałem do dyspozycji Xperię X Performance. Jeśli jesteśmy w tej samej sieci WiFi co telewizor (dlatego warto podłączać go bezprzewodowo, choć dysponuje też gniazdem Ethernet) w telefonie podczas korzystania z aplikacji multimedialnych pojawia się dodatkowa ikona telewizorka. Wystarczy ją kliknąć, by przerzucić obraz z komórki, bądź tabletu, na wielki ekran (w przypadku Netflixa urządzenie mobilne staje się wtedy rozszerzonym pilotem, z poziomu którego możemy regulować głośność, wybrać ścieżkę dźwiękową, czy napisy).

Nie mam cienia wątpliwości, że Sony XD8505 to kapitalny telewizor, z rewelacyjnym, naprawdę wyrywającym z butów obrazem, intuicyjnym wielofunkcyjnym pilotem (z guzikiem wprowadzania głosowego), inteligentnym paskiem zawartości, podpowiadającym nam po wciśnięciu przycisku, co teraz możemy chcieć oglądać (szybko się uczy), bądź jaką aplikację uruchomić. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że kolejne aktualizacje usuną opisany na wstępie problem, bo po co mi wypasiona Tesla, jeśli drzwi się nie otworzą?

SonyXD85_rama