I to możesz być Kim Dzong Unem (przynajmniej w grze)!

dearleaderDaleki jestem od żartowania z losu Koreańczyków z Północy. Po wstrząsających książkach, które przeczytałem, o ludziach umierających na ulicach i mordowanych w obozach koncentracyjnych, bo znakomitym dokumencie Alvaro Longorii „The Propaganda Game” (dostępny na Netflixie z polskimi napisami) w kwestii ostatniego prawdziwie komunistycznego państwa na świecie targają mną dwojakie uczucia: olbrzymie współczucie dla mieszkańców oraz wyrazy swego rodzaju podziwu dla ludzi, którzy stworzyli machinę propagandy tak genialną, że nawet dr Joseph Goebbels miałby się czego uczyć.

Co zatem można powiedzieć o… grze planszowej o Korei Północnej? Czy jest prowokacyjna? Jak cholera! Czy jest nieprawdziwa? W życiu, jest cholernie prawdziwa – niestety. Czy człowiek współczujący północnym Koreańczykom powinien w nią grać? I tu odpowiem pytaniem na pytanie – a dlaczego nie? Ich sytuacji tym ani nie pogorszę ani nie poprawię, a gra nie wyśmiewa i nie ironizuje ich, tylko sposoby sprawowania jednoosobowej władzy w komunistycznym królestwie. Jasna sprawa, że dzieciaka u władzy kraju dysponującego bronią atomową uważam za człowieka nieobliczalnego i boję się co wyczyni. Ale jak mawiał Franklin Delano Roosevelt: „To, czego się boimy, to sam strach”. A jeśli wśród wybuchów śmiechu podczas gry do niektórych dotrze, że nie ma w tym ni cholery nic śmiesznego – bo tak żyją ludzie w tym kraju mlekiem, miodem i Kimami płynącym – to znaczy, że Tim Hutchinson wygrał po dwakroć.

„Dear Leader”, gra planszowa, której kampania obecnie trwa na Kickstarterze, to bowiem zabawa dwupłaszczyznowa, niczym Shrek albo Kubuś Puchatek, gdzie dzieci i dorośli wyciągają kompletnie odmienne wnioski. Tutaj – tak mi się przynajmniej wydaje – przez płaszczyznę zabawy możemy i powinniśmy zobaczyć, że ci ludzie naprawdę tak żyją i nawet, gdy odetniemy te 20-30% dołożone w grze na satyryczne przerysowanie, to i tak będzie do dupy.

O co chodzi w grze? Jak można się domyślać, skoro nazywa się „Drogi Przywódca”, rolą jednego z graczy będzie wcielenie się w Kim Dzong Una, pozostali zaś będą pełnić role jego doradców. Runda rozpoczyna się wylosowaniem i przeczytaniem na głos jeden z Kart Polityk, opisującej „zagrożenie” dla Korei Północnej, rozwiązanie dla którego musi wymyślić Kim Dzong Un. Nie robi tego oczywiście sam, od czego ma doradców! Każdy z nich wymyśla więc, jak poradzić sobie z problemem, oczywiście chwaląc nieprzerwanie w swych wypowiedziach Wielkiego Przywódcę (niektórzy by powiedzieli o robieniu mentalnego loda, w mojej skromnej opinii absolutnie nie mijając się z prawdą), a na koniec Kim, rozjeżdżając w międzyczasie idee swoim doradców, wybiera ostateczne rozwiązanie, a gdy wszyscy już odpowiednio go pochwalą i ucichnie echo rzęsistych braw ku jego chwale i mądrości, wręcza zwycięzcy kartę (oczywiście nie musi wyjaśniać dlaczego, przecież jest najmądrzejszy!), a zwycięzca na kolejną rundę zostaje Kimem.

Martwicie się, że gra będzie tylko po angielsku? Nie musicie! Pod patronatem ChcęTo Bloga powstanie oficjalne tłumaczenie gry na język polskiW przypadku liczby zamówień przez KickStartera wystarczającej na tyle, by było to opłacalne, Tim Hutchinson wyda również wersję polską (no dobra, na tłumaczenie się umówiliśmy, na pudełkową wersję polską będę go namawiał 🙂 ), zaś w planie minimum – będzie dostępna polskojęzyczna wersja Print&Play. Została już niecała połowa z wymaganych 12 tysięcy dolarów – jeśli chcecie sprawdzić, jak to jest być Kim Dzong Unem, dołóżcie swoją cegiełkę. Będzie – jak mawiali starożytni Rosjanie – smieszno i straszno.

PS: Swoją drogą – jestem ciekaw, czy po tej publikacji ChcęTo Blog spotka się z zainteresowaniem koreańskich służb specjalnych. Może na wszelki wypadek zrobię dodatkowy backup?