Rowerzysto – jedź po ścieżce, nie bądź idiotą

Jak stali Czytelnicy ChcęTo Bloga mogli się domyślić, jeżdżę na rowerze. W pewien sposób korzystania z roweru ma u mnie sporo wspólnego ze sposobem korzystania z piwa 😉 – nie jestem hardcorem, rozpoznającym każdą wadę od molekuły zapachu/jeżdżącym na karbonowej „szosie” w cenie samochodu, ale też nie zachwycam się Harnasiem/nie jeżdżę spacerkiem na Veturilo. Ergo – będąc „average to heavy userem” stołecznej rowerowej infrastruktury i obserwując innych „pedalarzy” czasami dochodzę do pewnym wniosków. Nie zawsze pozytywnych.

Nie oszukujmy się, nie lubią nas. Rowerzystów w sensie. Piesi nie lubią, bo zabieramy im chodniki ścieżkami, bo (nie rzucę pierwszy kamieniem) jeździmy na chodnikach, bo mijamy ich slalomem ze wściekłymi prędkościami (tu rzucę, uważam to za koszmarne chamstwo – ja jeśli na chodniku zbliżę się do pieszego to zwalniam i nawet nie dzwonię, tylko grzecznie mówię „przepraszam”), kierowcy nie lubią, bo jeździmy ulicami i mają kolejny problem przy prawoskrętach, bo muszą uważać, na rowerzystów przecinających ulicę po ścieżkach.

sciezka_a_gosc_na_ulicySkoro już tak nas nie lubią, to czemu do ciężkiej cholery sami dajemy im ku temu kolejne powody? Spójrzcie na zdjęcie, istotny fragment otoczyłem kółkiem: ja jadę jak Bozia przykazała ścieżką rowerową, ładną, szeroką, dwustronną, a człowiek w kółeczku – ulicą! Gdzie tu sens? Wielkie pieniądze idą na poprawę infrastruktury rowerowej, ja w drodze z domu do roboty chyba na 80% dystansu mam już ścieżki rowerowe i na ulicę wjeżdżam tylko wtedy, gdy nie mam innego wyjścia! Z wielu powodów – od własnego poczucia bezpieczeństwa począwszy na samopoczuciu kierowców, którzy chcieliby jechać „nieco” szybciej, niż moje standardowe 20-22 km/h skończywszy. Nic dziwnego, że wciąż nie brakuje ludzi, którzy torpedują pomysły tworzenia nowych ścieżek, a gdy widzą rowerzystę na ulicy, włącza się im tryb „kill him”. Nie jestem w stanie ich wytłumaczyć, przede wszystkim zachowań chamsko-bandyckich, ale jestem w stanie zrozumieć, co do nich doprowadza. Takich baranów jadących po ulicy, gdy obok prowadzi ścieżka widzę regularnie po kilku dziennie.

Rowerzysto jadący po ulicy, gdy obok jest ścieżka – nie jesteś trendy, nie jesteś profi, nie jesteś mistrzem, który nie jeździ tam, gdzie pospólstwo. Jesteś idiotą.