Nvidia Shield – Z dużej chmury… wielkie granie

Coraz szybszy internet, coraz pojemniejsze chmury obliczeniowe, coraz więcej usług przenoszonych do „gdzie bądź” w wirtualnym świecie. Czy tego chcemy, czy nie, usługi „as a Service” przejmują coraz więcej naszych aktywności w sieci. Ja jeszcze pamiętam czasy, gdy do korzystania z e-maila trzeba było zainstalować Outlook Expressa, czy innego Thunderbirda – teraz mamy chmurowego Gmaila/Outlooka. „Empetrójki”? Moje dzieci nie wiedzą co to jest, oni wiedzą, że tata może włączyć muzykę ze „Spotifaja”. Pakiet Office? Sorry, nie potrzebuję prywatnie mega wypasionej wersji pakietu biurowego wystarczy mi ten dostępny w ramach OneDrive. Oczywiście w chmurze.

No ale do tej pory, gdy nabierałem chęci, by trochę pograć, potrzebny był jednak komputer. Lata temu mozolnie składany domowy „blaszak”, później laptop, potem jeszcze tablet. No bo jak to – grać w chmurze? Ano grać w chmurze! Zdecydowanie się da, co udowadnia przystawka Nvidia Shield.

Shield to w zasadzie przystawka wielofunkcyjna. W nazwie ma „Android TV” i w tej roli spisuje się znakomicie. Podłączyłem ją do mojego już chyba 10-letniego telewizora LG, który jest już płaski, już Full HD, ale jeszcze nie Smart i dzięki korzystaniu z Shielda w porównaniu do testowanego przeze mnie niedawno telewizora z Androidem brakowało mu  tylko rewelacyjnego obrazu 🙂 Gwoli jasności – Shield bez problemu wygenerowałby obraz w 4K (co testowałem na tym samym telewizorze, którego test przytaczam), w tej rozdzielczości ma natywnie interfejs użytkownika, który nie tylko wygląda kosmicznie, ale też nie notuje nawet minimalnych przycięć. No ale nie ma co się dziwić, skoro na pokładzie ma 3 gigabajty RAMu, które wspomagają najbardziej zaawansowany procesor mobilny na świecie, Nvidia Tegra X1, którego możliwości i wydajności nie powstydziłoby się wiele pecetów. A skoro tak, to może by to skromnie wyglądające urządzenie z najnowszym, regularnie aktualizowanym Androidem poniekąd przemienić w PeCeta? Oczywiście dzięki chmurze!

Kluczem dla atrakcyjności przystawki Nvidia Shield nie jest dla mnie bowiem oglądanie TV, ale nieporównywalne do konkurencji możliwości dla graczy. Począwszy od gier Androidowych, w które możemy zagrać na ekranie telewizora przy użyciu pada (w zestawie jest jeden, ale do Shielda można podłączyć dowolny pad, obsługujący Bluetooth). Nie zagracie we wszystko ze Sklepu Play (a wręcz znaczna część gier już przy tytułowym obrazku ma napisane „nie dla TV”), ale mnie udało się zainstalować m.in. Knights of The Old Republic (tytuł niesamowicie upierdliwy do gry na dotykowym ekranie, wręcz stworzony dla pada), czy cudowne This War of Mine. Z drugiej strony jednak mamy do dyspozycji sporo gier dedykowanych dla urządzeń z procesorami Nvidii, których nie zainstalujemy na urządzeniach mobilnych, od pozycji AAA, jak Resident Evil (to jest gra MOBILNA? Wow!), na znacznie prostszych, ale wciąż rzucających na kolana jakością wykonania (a w tym przypadku równie mocno humorem) jak Ultimate Chicken Horse. Wybór jest jednak znacznie większy, a wszystkie gry znajdziemy dzięki dedykowanej, preinstalowanej na urządzeniu aplikacji.

To jednak wciąż zaledwie mały smaczek w porównaniu do cream of the crop, czyli usługi Geforce Now. Idea jest prosta – płacimy miesięcznie 9,99€ (sporo, ale pierwsze trzy miesiące są za darmo), a za to otrzymujemy dostęp do bardzo szerokiej bazy tytułów na komputery PC! Jak odpalamy je na Shieldzie? De facto nie odpalamy – całe granie dzieje się na serwerach Nvidii, w przypadku Polski we Frankfurcie, my na ekranie widzimy efekt tego, co przetworzą chmurowe serwery. Efekt zazwyczaj wyrywający z butów, bowiem znaczną większość dostępnych gier uruchomimy w 1080p i 60 klatkach na sekundę! Sami sobie powiedzcie, ile trzeba zainwestować w peceta, na którym pogramy w takiej jakości w Dziki Gon? Co więcej, jak już go sobie kupimy, to ile potrwa zanim się ściągnie i zainstaluje? Na pewno mniej, niż ok. 30 sekund, tyle bowiem mija od uruchomienia gry w Geforce Now do momentu, gdy możemy już z niej korzystać. Oczywiście przy założeniu odpowiednio szybkiego połączenia i przede wszystkim szybkiego pingu. Ja mam szczęście korzystać ze Światłowodu Orange, ale przedstawiciele Nvidii podczas premiery urządzenia w Warszawie ciągnięci przeze mnie za język przyznali, że optymalną prędkością jest 80 Mbps, oczywiście z pingami max kilkanaście milisekund.

Gdzie jest haczyk? Ano w tym, że opłata za usługę to jedno, ale jeśli chcemy korzystać z topowych gier, musimy jeszcze je kupić. Biblioteka gier dostępnych dla posiadaczy konta w Geforce Now wciąż jest spora, ale Dziki Gon to już dodatkowy wydatek liczony w dziesiątkach euro. Tyle dobrego, że kupując grę dostaniemy dodatkowo kod do Steam, dzięki czemu możemy zainstalować ją również na pececie lub – cóż, taka prawda – nieco zminimalizować koszty zakupu, sprzedając komuś kod. Warto zaznaczyć, że nasze konto w usłudze Geforce Now będzie pamiętać nasze zapisane stany gry, niezależnie od tego, gdzie podłączymy nasze urządzenie, a nawet jeśli zalogujemy się na innym Shieldzie.

No i – last, but not least- spójrzcie sami, jak Shield wygląda, dwutonowa czerń, wyraźny fragment lakierowany na sposób fortepianowy, zielone wcięcie świecące się w momencie uruchomienia urządzenia niczym ostrze laserowego noża. Za design zdecydowanie 10/10. A za całą resztę? Jeśli masz już peceta i/lub konsolę, a do tego Smart TV, to nie jest sprzęt dla Ciebie. Jeśli lubisz grać i nie chcesz wrzucać kupy kasy w  komputer, który uciągnie wszystkie nowości – Shield zdecydowanie jest pozycją, której powinieneś się przyjrzeć, tym bardziej, jeśli możesz potem znaleźć chętnego na kody Steam. 120 euro miesięcznie rocznie (dzięki Czarny) za przyjemność grania w sporo fajnych tytułów? Toż to cena 2-3 dobrych gier. No i inwestycja na początek, ale gamingowych pecetów też za darmo nie rozdają. Ja gram mało i mam konsolę, ale dopóki nie zmienię telewizora (a to może sporo potrwać) to chyba bym się skusił. A najbardziej ze wszystkiego to podoba mi się chyba pilot. Malutki, wąski, aluminiowy, chłodny w dotyku, z czterema przyciskami, kółkiem nawigacyjnym i dotykową przestrzenią do regulacji poziomu głosu. Jeśli mógłby działać z moim telewizorem, biorę natychmiast.

Shield_rama