Czarne chmury, czyli przepełnieni przemocą

wscieklypiesNa koniec „chmurowego tygodnia” chmura najczarniejsza. I wcale nie wirtualna. Idę sobie otóż pewnego popołudnia chodnikiem. Obok chodnika wąska uliczka, taka koło biurowców, gdzie dwa samochody mijają się z trudem. Przed jednym z nich idzie pieszy – dobrze zbudowany mężczyzna, na pierwszy rzut oka w wieku 30+. Kierowca nieco zniecierpliwiony (mężczyzna 50+ z żoną na fotelu pasażera) delikatnym dotknięciem klaksonu daje znać, że tak generalnie to ulica jest. I wtedy się zaczęło…

Pieszy najpierw zamarł, potem z widocznym w ruchach amokiem (byłem kilkaset metrów dalej) rzucił się do drzwi kierowcy. Z tak daleko nie mogłem usłyszeć zbyt wiele, ale myślę, że osiłek uprzejmości kierowcy nie prawił, tym bardziej, że usiłował wyrwać przerażonemu kierowcy z ręki drzwi, by jak zakładam w następnym kroku wywlec go zewnątrz i wymierzyć sprawiedliwość. Starszy z dwóch panów nie dał rady mieszanie siły i adrenaliny, ale ostatecznie skończyło się na bluzgach, rękoczynów nie było.

Zatkało mnie. Autentycznie zatkało, że jesteśmy tak potwornie pełni pogardy i nienawiści do siebie. Nie dość, że troglodyta nie był na swoim terenie, to jeszcze kierowca nie zrobił mu nic złego! Ba, nawet gdyby zatrąbił długo i donośnie, nawet gdyby to był teren, gdzie nie byłoby obok chodnika, czy naprawdę próba skucia ryja komuś, komu nie podoba się nasze zachowanie, jest sposobem na życie? Ten typ ludzi widzę co krok – raz jest to opisany troglodyta, innym razem kobieta, która hamuje z piskiem opon na ścieżce tuż przed jadącym na zielonym świetle rowerzystą, to znowu gość, który w Biedronce, czy innym Auchan, wyżywa się na Bogu ducha winnej kasjerce!

Często słyszę od znajomych, czy sąsiadów w klatce, jakie to mam grzeczne dzieci, bo mówią „Dzień dobry”. W sumie fakt, zawsze mogłyby powiedzieć: „Spie**alaj”, ale dla mnie gratulowanie mi tego, że dzieci szanują starszych jest mniej więcej tak dziwne, jakby bić mi brawo, za to, że wytarłem zadek po #2 w toalecie! No ale może dlatego, że dla wielu podstawy kultury nie są oczywiste, wśród nas żyje coraz więcej frustratów, znajdujących ujście dla emocji jedynie w przemocy. Mam dla Was radę – następnym razem, jeśli ktoś się na Was wydrze, postuka w czoło, czy zrobi coś podobnego – uśmiechnijcie się do niego. Tak szczerze, bez ironii. A jeśli faktycznie ma rację, to powiedzcie „Przepraszam”, a w samochodzie, czy na rowerze, unieście dłoń w charakterystycznym geście. Znajdą się pewnie tacy, którzy spytają, czemu szczerzycie zęby, ale gros agresorów może dopuści do swoich mózgów informację, że takie sprawy można załatwić inaczej.