iRobot Roomba 980 – To właśnie jest Internet Rzeczy

Roboty sprzątające to jedna z moich ulubionych zdobyczy cywilizacyjnych. O ile jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy lubią sprzątać – aczkolwiek wciąż trąci mi to patologią 😉 – to jeśli ktoś Wam powie, że uwielbia odkurzać, możecie być pewni jednego. Kłamie.

Uważni/stali Czytelnicy ChcęTo Bloga pamiętają, że odkurzacze Roomba nie po raz pierwszy goszczą na łamach. Niemal rok temu testowałem model 880 i jeśli po raz pierwszy trafiacie na tekst o robotach odkurzających polecam zajrzeć najpierw do poprzedniego tekstu. Z prostego powodu – tutaj skupię się na tym, co oba urządzenia różni.

Już na początku mogę uspokoić, że na pewno nie jest gorzej. Zmiana pierwszej cyfry w topowej linii odkurzaczy iRobota to z całą pewnością nie ewolucja – to zdecydowanie rewolucja i, co nie zawsze jest domeną rewolucji, zdecydowanie na lepsze. Przede wszystkim dlatego, że Stefan, jak ochrzciłem w domu nowego robota (poprzedni był Heńkiem 🙂 ), jak przystało na dziecko nowej ery, nauczył się dostępu do internetu 🙂 Roomba 9xx to pełnowartościowe urządzenia IP, forpoczta Internetu Rzeczy w naszych domach. Zapomnijcie o programowaniu i ustawianiu harmonogramu sprzątań przez mozolne wciskanie kolejnych przycisków. Używanie Roomby bez wsparcia smartfonu ma oczywiście sens, ale mniej więcej taki, jak zaprzęgniecie konia do samochodu.

Nowe Roomby mają trzy przyciski: Clean, czyść punktowo oraz E.T… tzn. Odkurzacz Go Home 🙂 Cała reszta interakcji z urządzeniem odbywa się za pośrednictwem aplikacji na smartfonie. W ciągu kilku minut urządzenia dogadują się ze sobą i już możemy konfigurować naszego iRobota z telefonu i w takiż sposób wydawać mu polecenie sprzątania. Nie musimy do tego celu być w domowej sieci – Roomba dogada się z routerem i automatycznie prześle odpowiednie dane do aplikacji, co pozwoli na uruchomienie sprzątania np. gdy siedzimy w pracy i niespodziewanie zapowie się Mamusia/Teściowa/znajomi. Co więcej, informacje o efektach sprzątania (powierzchnia w metrach kwadratowych, czas trwania aktywności odkurzacza, a także w ilu sytuacjach napotkał na ponadstandardowy brud), a także ewentualne komunikaty o błędach, też możemy zobaczyć w aplikacji.

No właśnie, efekty. Jak jest? Jest efektywniej i szybciej niż w przypadku poprzedniej linii. Na mnie najbardziej zadziałało to drugie – wszyscy posiadacze odkurzaczy Roomba wiedzą, że poruszają się (one, nie właściciele) po sprzątanym pomieszczeniu jak pijane. Not anymore, że tak ze staropolska zagaję. Seria 9xx wzbogacona jest o dodatkowy element, a jest nim… oczko kamery. I nie po to by nakręcić nas w negliżu (tak sobie mówię 😉 ), ale po to, by rysować sobie i wprowadzać do pamięci mapę sprzątanych pomieszczeń. Efekt jest ka-pi-tal-ny! Odkurzacz wreszcie sprząta jak człowiek, tj. po prostej, do przeszkody, i wraca obok, równolegle do już wyczyszczonej linii. Jednak się da! A czyści też wyraźnie  dokładniej niż poprzednie, dzięki nowej iteracji technologii Aero Force. Teraz odkurzacz analizuje nawierzchnię na której się porusza i jeśli wymaga ona większego przyłożenia się do pracy, silniki przyspieszają i efektem jest ssanie nawet dziesięciokrotnie mocniejsze niż wcześniej (cicho, świntuchy 😉 )! W drugą stronę jest podobnie – jeśli Roomba czyści gładką podłogę, pracuje znacznie ciszej niż poprzednia edycja.

Jeśli ktokolwiek wątpił, że Roomba jest synonimem pojęcia robota sprzątającego a iRobot nie ma konkurencji, model 980 powinien go ostatecznie przekonać. Gdyby był nieco mniejszy i mieścił się pod moją szafę, nazwałbym go gadżetem idealnym, ale wśród urządzeń z kategorii Internetu Rzeczy w moim domu zdecydowanie dzierży palmę pierwszeństwa. Roomby to dowód na to, że technologia faktycznie może w jak najbardziej realny sposób ułatwić nam życie.

Roomba980_ramka