Trzech Kumpli Novicius – Tajemnicze maliny

Od momentu, gdy poznałem uroki kraftu, wychodzę z założenia, że im wyższy ekstrakt w piwie, tym generalnie smaczniej. Pewnie głównie dlatego, że 20 lat świadomego spożywania alkoholu zmarnowałem na korpolagery i mając przed sobą piwo w okolicy 10 BLG oczyma duszy widzę udające je psie szczochy. Sorry, nic na to nie poradzę. Ale browary jak najbardziej mogą spróbować 🙂

Na Noviciusa skusiłem się przede wszystkim dlatego, że Browar Trzech Kumpli o ile pamiętam nigdy mnie nie zawiódł (z jednym wyjątkiem, o nim na końcu), ale wiele sobie nie obiecywałem. No kurde, mówimy o Singlu/Blondzie, a ostatnio Trippel z La Trappe wydał mi się zbyt wodnisty 🙂 W szkle wygląda intrygująco, kolor rzekłbym taki w stylu białego grejfruta. Wywar mocno zmętniony, me gusta. W zapachu subtelnie przyprawowo i owocowo – może to siła sugestii, skład piwa przeczytałem po jego wypiciu, ale tam chyba były brzoskwinie. Generalnie jest obiecująco, pijemy.

Nooo, jest moc! Chyba najbardziej treściwy Blonde jakiego piłem, idealnie nasycony – nie był płaski, ale też nie miałem wrażenia, że piję dwutlenek węgla. Po 24 godzinach od wypicia wciąż zastanawiam się, jakim cudem wyczułem w nim maliny, ale ewidentnie tam były! Do tego delikatne smakowe wrażenia od drożdży. No i banan – ale nie w piwie, tylko na mojej twarzy 🙂 Pełne smaków i wrażeń bardzo pijalne piwo, które udowodniło mi, że średnio udany (choć z tego co widziałem, jestem w tej opinii raczej odosobniony) Starter to wypadek przy pracy, bo Trzej Kumple umieją w lekkie piwa. Jedna z najlepszych „dziesiątek” jakie piłem w tym roku, świetna na wczesnojesienne wieczory. Zdecydowanie warto.

Novicius_ramka