Browar Świrów, czyli wizyta w Toccalmatto

20160827_172021Długo czekałem na ten dzień. Podczas rodzinnego urlopu każdy miał coś dla siebie – żona włoskie zabytki (choć te akurat podobały się wszystkim), dzieci Legoland (choć i ja nie narzekałem), natomiast ja – wymarzoną, umówioną kilka miesięcy wcześniej wizytę w jednym z czołowych włoskich browarów rzemieślniczych, Toccalmatto, położonym w mieszczącej się nieco na uboczu, między Mediolanem i Parmą, Fidenzy.

Miałem zarówno szczęście, jak i olbrzymią przyjemność, być oprowadzanym po włościach przez człowieka, który całemu przedsięwzięciu oddaje tyle samo serca, co właściciel, ale więcej duszy – głównego piwowara, Mateo Milana. Mateo jest niesamowitym gościem – przemiłym, bardzo kulturalnym facetem, który wydaje się wręcz płonąć swoją pasją do piwa. Rozmowa z nim była wielką przyjemnością, ale zanim do niej przejdę, parę faktów o samym browarze:

20160827_164834To nowa warzelnia, otwarta w marcu 2015, do tej pory powstało w niej ok. 30 warek (pierwsza 13 marca 2015). Co ciekawe, ta sama firma stworzyła browar dla położonego blisko innego rzemieślnika, Birrificio Del Ducato. Wcześniej, między 2008 i 2015, warzyli w znacznie mniejszej warzelni. Wybicie to 450hl – 8 fermentorów 50hl, dwie małe „dwudziestkipiątki”. Jak kilkakrotnie zaznaczył Mateo, również poza kamerą – Bruno Carilli, właściciel Toccalmatto, chce, by jego browar był znany z charakterystycznego, nieco „szalonego” stylu (stąd dłuższa nazwa Toccalmatto – Freak Brewery 🙂 ). Piwa mają być wyraziście chmielowe, mocno pijalne, często eksperymentalne, z nowymi odmianami chmieli. Miałem okazję spróbować prosto z fermentora Dr Caligari – podwójne berliner weisse z malinami. Styl genialny na włoskie lato, ze świetnie połączoną cierpkością malin, kwasowością z lacto i pszenicą, pijalne na poziomie extreme. Mateo zaznaczył też, że bardzo ważne są dla niego piwa kooperacyjne, bowiem nigdy nie ma sytuacji, by nie dało się nauczyć czegoś nowego, a efekt przelać w butelki w kolejnych warkach. Tych warzą na razie kilka tygodniowo, instalacja pozwala na więcej, jednak starają się nie stawiać na automatyzację i co się da, robić ręcznie. Np. pakować butelki, których niepozornie wyglądająca mała linia rozlewnicza potrafi przygotować od 1400 (0,75) do 2500 (0,33) na godzinę.

Więcej nie będę pisał, bo nie zostanie nic do oglądania 🙂 A warto posłuchać człowieka pełnego pasji.

PS: Jest po polsku – włączcie napisy 🙂
napisy