„Dziadku, a co to jest telewizja?”

Telewizor. Jeszcze 20 – kurde, jeszcze 10 lat temu świętość w domu. Jeśli są wśród moich czytelników (dobra, wiem, że są 🙂 ) ludzie z „pokolenia 70” to na bank pamiętają, że za naszych dziecięcych czasów to wokół pudła stojącego w centralnym miejscu salonu (nazywanego za czasów socjalistycznych „dużym pokojem”) kręciło się życie. W weekendy rano 5-10-15 albo Teleranek (z wyjątkiem 13.12.1981), potem jakieś filmy albo transmisje sportowe, wieczorem dobranocka, a potem – jeśli byliśmy już w odpowiednim wieku – hitowe filmy w sobotę albo niedzielę. Co takie się stało, że nagle – w moim odczuciu niemal z dnia na dzień – rola telewizji tak bardzo straciła na wadze? Kiedyś modne było chwalenie się: „Phi, a ja nie mam telewizora!”, ale ja spojrzałbym na to z nieco innej strony. Telewizor zawsze będzie się przydawał, ale jeśli mówimy o telewizji, to już zupełnie inna sprawa.

W znacznej części polskich domów telewizor pozostał, stał się jednak końcówką dla zupełnie innych usług. Konsole do gier, filmy „wypożyczane” z Chomika i Torrentów, u tych uczciwszych serwisy VOD. Chciałem powiedzieć, że nie pamiętam, kiedy ostatnio oglądałem telewizję linearną, ale skłamałbym: widziałem Euro 2016 i parę transmisji z igrzysk w Rio. Bo tak naprawdę to już chyba jedyna rola, w której klasyczna telewizja się sprawdza. Nie wyobrażam sobie korzystania z usługi TV bez nagrywarki – raz w tygodniu przeglądam jakie ciekawe filmy są na kanałach premium, ustawiam nagrania, a w spokojniejszej chwili je oglądam. Wtedy kiedy ja chcę.

Bo tak naprawdę, to co poza transmisjami sportowymi i filmami może nam zaproponować klasyczna linearna telewizja? Wiadomości? Wolne żarty. Kiedyś oglądałem regularnie i te  TVP i w TVN, ale już 10 lat temu, gdy rodził się mój starszy syn, uznałem, że są zbyt przepełnione bullshitem i propagandą, bez żalu rezygnując i czerpiąc wiadomości z różnych źródeł w internecie. Zastanawiam się, jakim cudem wtedy mogłem uznać, że to propaganda, patrząc na to, co dzieje się teraz? Inne wartościowe materiały? Nie ma takich. Oglądalność is king, MTV już dawno temu przestała być TV muzyczną, a na Discovery rzadko da się znaleźć coś naprawdę godnego uwagi.

Ostatecznym dowodem na to, jakim przeżytkiem jest linearna TV była moja rozmowa sprzed bodaj dwóch lat, z dla odmiany młodszym synem:

– Tato, dekoder się zepsuł!
– Jezusmaria jak to!!!???
– Nie przewija do przodu
– Eeee, synek, ale to jest na żywo
– JAK TO???

Ale w sumie skoro program dostosowujemy do wymagań klienta to może powinno to dotyczyć również sposobu przekazu? Lata 10. XXI wieku to era „curation”, gdy zarzucani mnóstwem bullshitu chcemy dostawać treść dokładnie dostosowaną do naszych oczekiwań i za nią jesteśmy w stanie zapłacić, migając się do ostatniej chwili od konieczności płacenia za bullshit. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że moje wnuki opowieści o telewizji linearnej będą traktować jak dziadkowe bajki, pytając: „Dziadku, a co to jest telewizja?”.

Fot. Wikipedia (Creative Commons)