A ślepa tłuszcza sunie za nadgryzioną latarnią…

Kiedyś, kiedy jeszcze nie wiedziałem, czym są hejterzy, sam takim byłem. Trochę mnie rozśmieszała, ale chyba bardziej mierziła bezczelność Apple, który wypuszczając na rynek produkt częściowo wtórny, wbijał ludziom w żywe oczy, że to jest emejzing, same nowości i w ogóle ocieka zajebistością. Jak dziś pamiętam orgazmy nad geniuszem iPhone’a 2G (formalnie zwanego po prostu iPhone), który – to fakt, i tutaj chapeux bas się należą – był pierwszym prawdziwie dotykowym telefonem komórkowym na świecie, ale z drugiej strony: toż to to coś nie umiało wysyłać MMSów, z czym doskonale radziła sobie moja wymarzona, wypieszczona Nokia 6600!

Od tamtej pory minęło lata i przez ten czas:

  • w podejściu Apple nie zmieniło się nic – wciąż wypuszczając w swoich telefonach wtórne funkcje (niektóre, innowacyjności kupertyńskim też ujmować nie zamierzam) brnie w zaparte, twierdząc, że to oni wymyślili, że jest nowe, że emejzing, bo jak inni to dali, to wtedy emejzing nie było
  • w podejściu moim do Apple zmieniło się sporo – nie wyśmiewam produktu, po tym, gdy miałem okazję testować 5S’a już pierwszego dnia utwierdziłem się w tym, że to produkt idealnie dopracowany, z dbałością o najmniejsze szczegóły, ale po prostu nie dla mnie (bo nie używam niczego innego z ekosystemu Apple)
  • Apple wychowało sobie wyznawców

smartstore_noc_z_godzTo jest marketingowe mistrzostwo i tak jak mam ochotę napluć im w twarze za tupet i bezczelność tak podziwiam jak cholera za to, że jako jedyni potrafili sobie wychować liczną grupę ludzi, którzy nie to, że lubią firmę. Oni ją czczą. Będą bronić jej dobrego imienia bardziej, niż dziewictwa córek. Łykną każdą, nawet kompletnie kretyńską bzdurę, podaną przez Nadgryzionego Boga. Błyskawicznie zmienią swoją życiową optykę, bo gdy Bóg wypuści telefony z ekranem 4,7″ i 5,5″ nagle mimochodem zapomną, że przecież Jedyną Odpowiednią Przekątną jest 3,5″, bowiem zaprawdę tak powiada im Apple. No i – jeśli akurat nie mają możliwości pojechania do Berlina, żeby natychmiast nabyć za cenę nerki kolejną iterację przedmiotu kultu, przyjdą w środku nocy do salonu w Polsce, a gdy już wydrenują do końca finansowe zapasy, wystawią stary model na Allegro, bo on już stracił emejzing i nie przystoi pokazać się ze starym rano w dniu rozpoczęcia sprzedaży.

Serio, marketingowcy Apple są mistrzami świata. Brawa za wychowanie sobie tłuszczy ślepo podążającej za nadgryzioną latarnią. Podziwiam tych, którzy po prostu lubią/szanują produkty Apple i w opisie w poprzednim akapicie nie widzą siebie. Bez cienia ironii – daliście radę, jesteście zajebiści.